Blog > Komentarze do wpisu

"NIe z tego świata" cz.52

                                 **********

- Hmmm… Achhh!!! Mmmm….

- Że jak?- Spytałam wpatrując się w nią ze zdziwieniem. Wczoraj w nocy przywlokłam ją z lotniska przez co nie do końca byłam w stanie wysłuchiwać jej jęków następnego dnia. Na lotnisku stała ubrana w tradycyjne japońskie kimono pod nosem powtarzając „arigatou nee- san!”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza „dziękuje siostro!”. Cały czas się szczerzyła do każdego kogo mijała i postawiłabym na to całą swoją wypłatę, że tam w Japonii ktoś napoił ją hektolitrami sake.

- Staram się Ci pokazać moje zdenerwowanie.- Odparła poważnym tonem popijając herbatę z zakupionej oczywiście w Japonii porcelanowej miseczki. Podniosłam do góry jedną brew i zachichotałam pod nosem.

- Dzięki, że mi powiedziałaś. W życiu bym się nie domyśliła. 

- W taki sposób kazał mi wyrażać uczucia mój sensei.- Warknęła widząc moje rozbawienie. Z resztą nie tylko ja nie umiałam pojąć wspaniałości jej przemiany. Chłopcy co jakiś spoglądali na siebie porozumiewawczo, zakrywając usta ze śmiechu.

- Sensei? To ty tam nawet sobie zdążyłaś znaleźć sensei’ a?!- Wymamrotałam oglądając swój prezent, który od niej dostałam. Mogłam się tego spodziewać.- Butelka sake… Dość spora.- Odparłam podnosząc do góry ogromną butelkę z napisem po Japońsku.

- Bo to prezent dla Was wszystkich… - Wyjaśniła szerząc białe ząbki do chłopaków. Im taki obrót sprawy odpowiadał… w końcu to koneserzy alkoholi!- A wracając do tematu! DLACZEGO!!????- Zawyła złowieszczo, tym razem o wiele wyraźniej pokazując swoje niezadowolenie. Widocznie zapomniała na chwile o swoim guru.

- Może dlatego, że Cię nie było!- Odpowiedziałam wytrzeszczając na nią oczy.

- O ile dobrze pamiętam istnieją jeszcze telefony!- Wystosowała kontrę, która nie zrobiła na mnie najmniejszego wrażenia.

- No jeszcze nie zarabiam milionów więc nie stać mnie na zapłacenie astronomicznego rachunku, za rozmowę międzynarodową.

- Fakt…- Przyznała mi rację spuszczając na chwilę głowę.- Po prostu głupio mi, że ja tam się bawiłam, a ty tu przeżywałaś koszmar. Yasu!!!!! Dlaczego na to pozwoliłeś?!!- Już utkwiła w nim wzrok, a on aż się zakrztusił dymem z papierosa.

- A co ja niby miałem zrobić? Skąd miałem wiedzieć, że Jackson wywinie taki numer?- Odparł poprawiając czarne okulary i wydychając kolejną porcję wiśniowego aromatu.

- No nie ogarniam tego… Naprawdę uważałam go za spoko gościa i w ogóle… Mimo wszystko kibicowałam im.- Sapnęła smutno, a ja oburzyłam się słysząc że zapomnieli o tym że ja tam nadal jestem.

- Pozwolicie, że moje życie pozostanie MOIM życiem. Nie roztrząsajcie tego… Jakoś sobie radzę i nie mam zamiaru teraz wysłuchiwać waszych rozwodów na ten temat.- Odparłam władczo podnosząc się z ziemi (następne „widzi mi się” Finix zapożyczone z Japonii), potarłam tyłek z bólu.- Nasza podłoga jest strasznie nie wygodna.- Mruknęłam pod nosem i przeniosłam się na kanapę, mimo wzrokowych sprzeciwów mojej najdroższej siostry.

- I nie mogę nic…

- Nic!- Przerwałam jej szybko piłując jednocześnie pilniczkiem moje paznokcie.

- Ale…

- NIC!- Powtórzyłam szybko chuchając teatralnie na paznokcie. Finix zrobiła wielce obrażoną minę i zajęła się wcinaniem ryżu drewnianymi pałeczkami. Naprawdę sfiksowała…

- Jeśli myślisz, że przemilczenie tematu złagodzi ból to się mylisz.- Odparł Yasu siadając koło mnie, jemu również nie odpowiadało siedzenie na podłodze.

- Ja nic nie myślę. Przez najbliższe parę dni mam zamiar wyłączyć jakiekolwiek myślenie… Myślenie jest w mojej sytuacji niepotrzebne i powoduje tylko uciążliwe migreny i tępy ból w klatce piersiowej… - Wymamrotałam patrząc przed siebie na zawieszony na ścianie plakat Gun’s&Roses.

- Czy to aby na pewno pomoże?- Spytał kładąc dłoń na moim ramieniu. Dobrze wiedziałam o co mu chodzi. Nie myślenie o problemie wcale go nie rozwiązuje, wręcz przeciwnie. Problem rośnie… rozrasta się do takich rozmiarów, że wtedy nie ma już od niego jakiejkolwiek ucieczki. Jednak chcąc coś zrobić z tym trzeba mieć siłę i jakiś plan, a mi brakowało i tego i tego.

- Muszę odpocząć… Ta sytuacja trwa już tak długo, prześladuję mnie w dzień i w nocy, w domu, w pracy, na ulicy. Jestem już rozpoznawalna i prawie każdy patrzy na mnie jakbym miała na czole wielki napis „ZDRADZONA”. Jestem zmęczona takim życiem.

- Mamy jutro koncert, dasz radę? Jak chcesz to go odwołam…

- Nie.- Odparłam stanowczo przymykając oczy.- Nie możemy zawieść naszych fanów… Oni nie są tu niczemu winni. Bądźmy profesjonalni, prywatne życie na bok.- Westchnęłam opierając o jego ramię głowę. Yasu pogłaskał mnie przyjaźnie.

- To co zrobimy z twoim nie ciekawym stanem?

- Może zamknę się na jakiś czas w pokoju i po prostu nie będę wychylać nosa zza drzwi!- Pogłaskałam z zadumaniem swoją brodę i westchnęłam teatralnie. Wszyscy popatrzyli się na mnie wymownie i jak jeden mąż pokiwali głową przecząco. W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi.

- Otworzę.- Odrzekła odkrywczo Finix, człapiąc w swoich japonkach w stronę przedpokoju. Po chwili wróciła z wielce zadumaną miną. Muszę powiedzieć, że jednak nasze miny były jeszcze bardziej ciekawsze ponieważ, w krok za nią przyszła Brooke. Właśnie…- Jakaś laska do Ciebie Ashley. Znasz ją?

- Pamiętasz, wspominałam Ci o pewnej Brooke…- Wymamrotałam patrząc na nią zabójczym spojrzeniem. Ona po chwili przetwarzania czegoś w głowie, zrobiła wielkie oczy oraz przerażoną minę.

- I ją wpuściłam?! Za karę przez tydzień będę jadła jajecznicę Nobu!

- Ej!!!! To nie moja wina, że mi nigdy nie wychodzi…- Poskarżył się marszcząc zabawnie czoło, a Brooke zmierzyła tym czasem nas wszystkich wzrokiem pełnym wyższości i zapewne pogardy.

- No jeszcze tylko ty mnie nie zaszczyciłaś swoją obecnością… ale widzę że szybko to naprawiłaś.- Wymamrotałam usilnie majstrując przy butelce sake. Nawet nie uwierzycie jak ci Japończycy umieją zakręcić zwykłą butelkę! Wiedziałam jedno, na trzeźwo tej rozmowy nie z niosę. Czułam to w kościach, że na pewno nie będzie to pogawędka między dwoma psiapsiółkami. Po otworzeniu butli nalałam sobie kieliszek i w geście tryumfu, nad swoim sprytem, przechyliłam go szybko. Zmarszczyłam czoło, a moje ciało wstrząsnęły dreszcze.- Ok. szybciej zaczniemy, szybciej skończymy. Co Cię tu sprowadza?- Ona mlasnęła z niesmakiem i przewróciła nieznośnie oczami.

- Chcę cię o coś poprosić.- Odparła zagadkowo.

- Poprosić? O Michaela jakoś nie musiałaś prosić, wzięłaś bez pytania!- Rzuciłam sarkastycznie jednocześnie krzątając się po salonie. Usilnie nie chciałam jej patrzeć w oczy, czułam jak jej wzrok mnie świdruje, pali. Czułam, że pokazuje mi swoją wyższość oraz radość z odniesionego sukcesu.

-Ha!- Prychnęła, jakby ją to rozbawiło.- Nie spotykaj się  nim. Nie dzwoń, nie umawiaj się, nie rozmawiaj… To nie ma sensu ponieważ jest teraz ze mną. Będziemy rodzicami…

- Nie możesz mi tego zabronić.- Wrzasnęłam, jednak szybko postanowiłam opanować emocje, które ze mnie aż kipiały. Pokręciła z dezaprobatą głową, co mi wcale nie pomagało w opanowaniu.

- Oczywiście, że nie. Ale pomyśl co pomylą o Tobie ludzie gdy dowiedzą się, że nadal się z nim kontaktujesz. Gazety nie pozostawią na Tobie suchej nitki… Zostaniesz okrzyknięta debilką roku, która nie umie pogodzić się z przegraną.

- Może lepiej jak sobie już pójdziesz.- Przerwał jej Yasu, a Shin zgrabnie złapał ją za rękę ciągnąc jednocześnie do drzwi.

- Tam jest wyjście.- Wyszczerzył do niej białe zęby, zarazem gromiąc wzrokiem.

- Mam nadzieję, że się zrozumiałyśmy…- Odparła na pożegnanie i wyszła.

- Aż za dobrze…- Wyszeptałam spuszczając smutno głowę. Uświadomiłam sobie, że w pewnym sensie ma ona rację. Po pierwsze nie jesteśmy już razem, po drugie to on mnie zdradził, pozwolił na ośmieszenie mnie… A ja co? Bratam się z nim, rozmawiam przez telefon, spotykam się na kawie! Jak jakaś dzierlatka trzymam się go kurczowo robiąc z siebie ofiarę losu. Muszę to zmienić…

- Przepraszam Cię kochanie, nie wiedziałam że to ona. Gdybym wiedziała to na pewno bym jej nie wpuściła!- Podeszła do mnie Finix i przytuliła mocno do siebie.

- Spokojnie… Nic się nie stało.- Wydyszałam ledwo mogąc złapać oddech.

- Ashley…- Zaczął Yasu chcąc jakoś zmyć nieprzyjemną atmosferę unoszącą się w powietrzu, którą pozostawiła Brooke.

- Nobu! Coś wspominałeś o wyjeździe… - Przerwałam mu i zwróciłam się do Nobu.

- Tak, moja ciocia ma mały domek nad jeziorem w Stonebridge.

- Myślisz, że pozwoli nam tam na trochę zamieszkać?- Spytałam wpatrując się w niego wzrokiem zaszklonym od łez. Od łez, które na szczęście nie zdążyły popłynąć. On widząc moją minę posmutniał na chwilę, jednak szybko wziął się w garść i dyskretnie ściskając lewą dłoń odparł:

- Oczywiście. Kiedy tylko będziesz chciała…

- Ja chcę teraz…- Przełknęłam nerwowo ślinę i spuściłam głowę. Mimo wszelkich starań jedna łza spadła na stary dywan kupiony na pchlim targu.- Muszę teraz… Zagramy ten koncert, a potem wyjedziemy na jakiś czas.

- Nie chcesz być tam sama?- Spytał Yasu podchodząc do mnie. Spojrzałam się na niego lekko się uśmiechając.

- Nie. Jedźcie tam ze mną. Proszę…

- Nie ma sprawy!- Wrzasnęła Finix podskakując jak mała piłeczka ping- pong’ owa. Reszta również się ucieszyła słysząc te słowa.

- Wakacje!!!- Krzyknął Shin, radośnie przytulając mnie do siebie.

- Przecież jest grudzień…- Zgasił go Nobu, a ja zdziwiona popatrzyłam przez okno.

- Naprawdę…- Wyszeptałam wpatrując się w małe płatki białego puchu, spadające na czarną ziemię.- Jak mogłam nie zauważyć?- Przekręciłam głowę na bok i otworzyłam usta z zachwytu. Wszystko wydawało się prostsze dzięki płatkom śniegu, takie lekkie sprawiały że zapomniałam o bólu.

- O śnieg.- Odparł odkrywczo Shin wpatrując się w niego jak oczarowany.

- W LA to naprawdę coś niezwykłego!- Wymamrotała Finix otwierając okno by złapać trochę do rąk. Jej dłoń pokryła się po paru sekundach białą puchową pierzyną. Podeszłam bliżej niej i dotknęłam owej pierzyny.

- Zimne…

- To w końcu śnieg…- Odpowiedziała patrząc na mnie jak na jakieś nie mądre stworzenie. Bawiłam się nim tak długo aż się roztopił i znikł.- Ashley co się dzieje?- Jej wzrok był coraz bardziej zmartwiony, nie mogła przejrzeć mnie na wylot. Nie wiedziała ile rzeczy we mnie siedzi, ile uczuć… Nie wie ile straciłam przez to wszystko, przez to że nie jestem już z Michaelem… wiecie to tak jak bym straciła cząstkę siebie. Kawałek mojego serca zamarzł wraz z tym jak się dowiedziałam, że mnie zdradził. Z czegoś takiego zawsze trudno jest się otrząsnąć… straciłam osobę którą kocham całym sercem, całą sobą. Niby jest przy mnie, mówi że zrobi wszystko, że naprawi to co na pierwszy rzut oka wydaję się do wyrzucenia. Ale on jak na razie nie jest mój. Brooke dała mi to wyraźnie do zrozumienia. Wtedy coś pękło i nie potrafiłam mówić sobie już więcej że będzie dobrze, że to się da jakoś wytłumaczyć. Być może i ona nas oszukuje i tak naprawdę to wszystko jest jednym wielkim żartem, lecz na ten moment jest inaczej. Ja jestem zdradzona, Michael zdradził, a Brooke jest w ciąży. Niby nic, jednak moja duma i dobre wychowanie nie pozwala mi na jakikolwiek ruch. Jedyne wyjście to przeczekać, ukryć się gdzieś głęboko…

- Ale ja nie potrafię być sama…- Wymamrotałam osuwając się na kolana. Wyglądałam jak bezbronne dziecko, któremu zabrali zabawkę i teraz stało się całkowicie bezradne. Pokracznie próbowałam zatrzymać łzy napływające do oczu jednak moje starania nic nie dawały. Yasu ukląkł przy mnie, pogłaskał po głowie dla uspokojenia i wziął na ręce.

- Już maleńka zaniosę Cię do łóżka.- Szepnął, a ja złapałam mocno jego koszulę. Zacisnęłam pięści wtulając się w niego najmocniej jak umiałam i … po prostu ryczałam. Wyłam z bólu jak oszalała, jakby serce wydłubywano mi łyżeczką, jakby mój świat się zawalił, a ja nie miałam siły się podnieść i iść dalej. Nobu, Shin i Finix patrzyli na nas bezradnie nie wiedząc jak mi pomóc. W ich oczach dostrzegłam, że naprawdę chcą coś zrobić, ulżyć mi jakoś jednak nie potrafią. Poczułam mocny ale kochający uścisk Yasu. Powoli się uspokajałam wiedzą, że nie mogę doprowadzić się znowu do takiego stanu. Wzięłam jeden ale bardzo głęboki oddech i stanęłam sama o własnych nogach.

- Obiecuję, że to ostatni raz. Już nigdy więcej sobie na coś takiego nie pozwolę.- Odparłam obdarzając ich szczerym spojrzeniem i lekkim uśmiechem. Otarłam ostatnie łzy jakie jeszcze pozostały na moich policzkach i westchnęłam.- Widzicie jakie te życie jest pokręcone. Jeszcze nie dawno byłam najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Mogłam góry przenosić napędzana tylko miłością do niego.  Czułam się naprawdę spełniona… A teraz? Stoję tu przed wami i odstawiam taką scenę… Moje skrzydła zostały podcięte, lecz zapewniam Was że odrosną. Nie dam się tak łatwo pokonać…

- Ze sceną to nie przesadzaj…- Rzucił Nobu podchodząc do mnie i się uśmiechając.- Sam się dziwiłem, że już dawno tego nie zrobiłaś. Podziwiam Cię i pomogę ci z tego wyjść. Wiem że go kochasz… dobrze to widzę. Wyjazd z naszą bandą polepszy Ci humor i sprawi, że zapomnisz choć na chwilę o brudach tego świata.

- Właśnie! Jesteśmy Black Stones i jesteśmy królami punk rocka! Rządzimy, a ludzie nas uwielbiają… Zobaczysz, gdy wyjdziesz jutro na scenę poczujesz siłę bijącą od naszych fanów.- Zawyła Shin okręcając się dookoła na pięcie.

- Odbębnicie ten koncercik, a ja spakuje mnie i Ashley. Potem razem jedziemy gruchotem Yasu do cioteczki w Stonebridge i wio!

- Ej to kolekcjonerski model ferrari z 79’! Klasyk, a nie jakiś gruchot!- Oburzył się poprawiając swoje czarne okulary, jednocześnie spoglądając przez nie zabójczym wzrokiem na FInix.

- Jasne, jasne!- Poklepała go po łysinie, a ja mimowolnie się roześmiałam. Po chwili ryczeliśmy wszyscy ze śmiechu jak za dobrych starych czasów… Może jednak mają rację… Kto wie.

 XZx

Spieszyłam się jak mogłam z tą częścią, bo czas naglił, a wena przyszła dopiero w ostatniej chwili! Mam nadzieję, że mimo wszystko moje opowiadanie zaspokoiło wasz głód i będziecie oczekiwać na następne ;) Zapraszam do komentowania oraz do działu WASZE WPISY!! ZAPRASZAM!!!  Pozdrowionka! :*



sobota, 05 listopada 2011, daguska93

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Syla, public-gprs284086.centertel.pl
2011/11/06 10:19:15
Brooke!!!!! Ona zawsze wszystko zepsuje! :"( Mam nadzieję, że Ash przez to nie zerwie kontaktu z Mike' m... A Finix to nieźle ześwirowała z tą Japonią! Pozytywnie zakręcona dziewczyna! :D:D:D Pozdr.! XD
-
Gość: Patusia, adtt21.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/06 13:26:10
Och też mama nadziej że Ashley nie zerwie znajomości z Mike' m przez wizytę Brook ;(
... a"wakacje" się im bardzo przydadzą ! ;) Pozdrawiam .:
-
Gość: Klaudia, host-46-151-186-34.interduo.pl
2011/11/06 14:05:33
Super,bardzo mi się podoba i doskonale wiem na jakim opowiadaniu się wzorujesz zresztą sama o tym pisałaś,ale nie rob tego Emily&Dodo chyba tak się te dziewczyny nazywają to opowiadanie mam na myśli ich opowiadanie zamienia się w opere mydlaną a opowiadania tego typu są o Michaelu a nie o jego "partnerkach"
-
Gość: Di-di., host-46-151-186-34.interduo.pl
2011/11/06 14:07:01
Bardzo mi się podoba i masz talent,ale pamiętaj że piszesz o Michaelu!
-
2011/11/06 15:08:02
Moi drodzy co prawda może na początku wzorowałam się na tamtym opowiadaniu, ale już od dawna go nie czytam ( głównie z braku czasu) więc nie ma to wpływu na to co pisze. Jeśli chodzi o to, czy to opowiadanie jest o Michaelu Jacksonie czy nie no cóż... Wszystko widzimy z perspektywy Ashley... To było by nie wykonalne gdyby w każdej chwili jej życia występował Michael i tylko Michael popędzany Michaelem. Jej życie składa się z różnych części i różnych osób nie tylko jego. Michael Jackson jest dla mnie ważny dlatego umieściłam go w tym opowiadaniu i po Ashley jest najważniejszym bohaterem tego opowiadania. To że w tym momencie nie ma go dużo wynika z faktu jakim była komplikacja z Brook, ale to kwestia czasu. Mike jeszcze nas nie raz zaskoczy i na pewno pojawi się by walczyć o serce Ashley. Proszę więc o cierpliwość i o wyrozumiałość... Piszę to co czuję i nie umiem na siłę wepchać obecności Michaela tam gdzie jej się nie da wepchnąć. Zapewniam on na pewno się pojawi.
Pozdrawiam daguska93
-
2011/11/06 15:48:45
Świetnie, świetnie!!! Tak, Brook zawsze wszystko psuje, lecz bardzo podoba mi się to, że w twoim opowiadaniu jest jak w prawdziwym życiu (zawsze jest coś niemiłego, coś czego nie chcemy) I doskonale rozumiem sytuację, którą opisujesz. Jako autorka opowiadania wiem i dokładnie czuje to samo co ty Daguśka :) Nie da się wepchnąć Michaela na siłę, On jakoś tak sam, naturalnie i delikatnie wkracza w swoim czasie. Nie przeszkadza mi to, że czasem go po prostu nie ma w twoim opowiadaniu, wręcz przeciwnie! Gdybyś pisała tylko o nim, i tylko o tym co bohaterka czuje na jego temat, to byłoby NUDNO! A tak, jest nieoczekiwane, zgrabnie, zaskakująco i najważniejsze za każdym razem inaczej. Po prostu trzeba znać umiar i chronologiczne zachowanie wydarzeń, z którym sobie doskonale radzisz. Twoje opowiadanie jest oryginalne, z pośród tych, które czytam czy przeczytałam, jest zupełnie inne. Bardzo dobrze!!! Och, cóż ... czekam na nn :* Oby szybko. A i oczywiście poinformuj, gdyż cierpię na sklerozę Ok, mam nadzieję, że dotrwałaś do końca i odwiedzaj mnie również. Arisa ~~ historia-historii.blog.onet.pl~~
-
2011/11/06 16:20:03
Początek z ta japonka mnie rozbroił xD. Szczególnie, że kocham wszystko co związane z krajem kwitnącej wiśni ;p
U mnie pokazała się nowa notka :)
historia-pewnej-driady.blog.onet.pl/
-
2011/11/08 20:57:21
Przepraszam, że tak długo tu nie zaglądałam, ale nie było mnie w domu ; ) Świetne, już nie mogę doczekać się nn :D U mnie nowa mjjackson-stories.blog.onet.pl/ i przy okazji nowy blog, tym razem z przemyśleniami magia-zycia-i-sztuki.blog.onet.pl Zapraszam :D
-
Gość: anulka95, 178-37-244-45.adsl.inetia.pl
2011/11/11 15:33:25
No ten odcinek jest świetny...to jak piszesz jest nie samowite...każdy szczegół opisany w tym opowiadaniu działa na moją wyobraźnie...i gdy to czytam czuje się jakbym oglądała kolejny odcinek serialu;) pięknie..i nie przeszkadza mi ze jest teraz mało Michaela..ponieważ w każdym odcinku jest o nim minimum kilka zdań;) oby tak dalej, i mam nadzieje że ta Brook dostanie za swoje..;/ Michael naprawi swój błąd a Ashley dzięki chłopakom i Finix "podniesie się", pozdrawiam;*
-
2011/11/11 18:46:09
Noo, czemu nic nie dodajesz ;(? U mnie już kolejna nocia :)
avatar Dodaj do ulubonych Sblogi.pl - ranking blogów - toplista blogow Fajne blogi .::Blogi nastolatek::. Strony z Michaelem Jacksonem ! <3 Najlepsze Blogi michaeljackson.pl Create your own banner at mybannermaker.com!
Make your own banner at MyBannerMaker.com! Zareklamuj bloga! Blogowisko.org @@@@@@@@@@@@@@@@@
SUBskrypcj@
NOWA CZĘŚĆ OPOWIADANIA

Twój email



dowiedz się więcej >>