Blog > Komentarze do wpisu

"Nie z tego świata" cz. 54

     ***************

Ile czasu potrzeba by uleczyć złamane serce? Sekundy, minuty, godziny, dni, miesiące, lata? Czas jest pojęciem względnym i nigdy nie jest taki jaki się wydaje. Mówią, że nigdy się nie zapomina zdrady, ani jej się nie wybacza. Zapomina się o niej chwilowo, by wyciągnąć ją jako argument w najmniej odpowiednim momencie.

Siedziałam na starej drewniane altanie przed domem, okryta szczelnie starym kocem w kratę i sącząc ciepłą herbatę z kubka. Wdychałam nozdrzami świeże powietrze tego miejsca, czując drobną ulgę jaka stępowała na moje serce. W głowie analizowałam wszystkie wydarzenia związane z Michaelem. Jego słowa „Będę o Ciebie walczył, to już niedługo się skończy…”. Czy to jest możliwe, czy naprawdę istnieje jakakolwiek szansa na to by było tak jak wcześniej? Tak bardzo chciałam czuć jego ciepły dotyk i delikatne wargi na moich policzkach. Tęskniłam za nim i to było faktem, który nie chciał ustąpić. Być może gdybym zapomniała, gdybym spróbowała żyć bez niego to wtedy to coś w środku przestałoby tak cholernie boleć. Znów zaciągnęłam się nieskazitelnym powietrzem lasu, jednocześnie czując lekko przebijającą się woń wiśniowego dymu. Jak cień, cicho i bez zbędnych słów mężczyzna w czarnej marynarce i w czarnych okularach usiadł koło mnie. Przytuliłam się do jego boku czując ciepło od niego płynące.

- Jak tam maleńka?- Spytał tajemniczo patrząc przed siebie. Jego wzrok był dla wszystkich zagadką, mało kto przecież miała zaszczyt ujrzeć jego oczy. Zawsze czerń okularów i papieros w ustach. Ja jednak znałam go na wskroś… Zaczęłam bawić się jego srebrnym sygnetem oddychając miarowo i uciszając swoje zbłąkane myśli.

- Dobrze…- Skłamałam dobrze wiedząc, że on w to nie uwierzy. Kąciki jego smukłych ust delikatnie wygięły się w nieznacznym uśmieszku.

- Muszę Ci o czymś powiedzieć.

- Wal Yasu, już nic mnie nie zaskoczy.

- Rozmawiałem z Michaelem.- Odparł poważnym tonem spoglądając na mnie z ukosa. Przymknęłam delikatnie oczy i westchnęłam przełykając ciężko ślinę.

- Po co?- Wydyszałam beznamiętnie.

- To on chciał rozmawiać. Prosił mnie żebym się tobą zaopiekował, dopóki nie wyjaśni tej sprawy.

- Zaopiekował?- Prychnęłam poprawiając głowę na jego miękkim, ale stabilnym ramieniu.- Przecież ty zawsze to robisz…

- Nie potrafię inaczej. Mówił, żebyś nie przestała w niego wierzyć.- Mruknął wsuwając ramię za plecy i obejmując mnie.

- A czym jest wiara?- Spytałam tak jakby samą siebie.- Jak długo mam wierzyć, w to że  to jakaś pieprzona pomyłka?

- Mówił dość sensownie…

- Wierzysz mu? O czym mówił tak sensownie?- Wyrwałam się z jego objęć i otworzyłam szeroko oczy.

- Coraz bardziej skłaniam się do jego wersji, jednak na razie nie mogę Ci jej przedstawić.- Odparł zduszonym głosem.

- On też tak mówił… Yasu i ty też chcesz mieć przede mną tajemnicę?

- Tu nie o to chodzi słonko…- Wymamrotał odkręcając się w moją stronę.- Wszystko może się wymknąć z pod kontroli… Pozostaw na razie wszystko takie jak jest…

- I tak nie miałam zamiaru robić cokolwiek. To jest sprawa Michaela i to on powinien ją załatwić.- Stwierdziłam upijając jeden ale za to porządny łyk napoju, który rozgrzewał moje zbolałe kości.- Co on musiał Ci powiedzieć, że tak nagle zmieniłeś zdanie w tej sprawie?- Mruknęłam poprawiając koc, który niefortunnie zsunął się z moich nóg narażając je na przerażające zimno.

- Udowodnił mi, że jesteś dla niego tak samo ważna jak dla mnie.- Potarł z zakłopotaniem czoło jakby ciężkość tych słów była nie do zniesienia. Mimo wszystko na jego przyjaznej twarzy zagościł nieśmiały uśmiech skierowany tylko dla mnie.

- Kocham Cię ty mój osobisty aniele stróżu…- Wyszeptałam wykrzesując z siebie jak najbardziej miły i szczery uśmiech.- Chodź do środka, bo któreś z nas zamarznie. Nie chcę wskazywać palcem, ale raczej to będę ja!- Dodałam wstając jednocześnie ciągnąc go za czarną marynarkę.

- Też Ciebie kocham maleńka.- Mrukną po cichu wchodząc za mną do środka domku. Być może nie chciał bym to usłyszała jednak mój słuch wyłapał te ciepłe słowa.  W środku Shin i Nobu siedzieli przy stole grając w Makao, krzycząc i machając rękami jakby bili się o życie. Włączony odbiornik telewizyjny syczał w tle, a Finix krzątała się po kuchni robiąc obiad. Tak nie mylicie się… Punk’ ówa w czarnej bluzce i różowej spódniczce, spiętych do tyłu dredach i ciężkich buciorach na nogach. Dość niecodzienny widok…

- Shin na natychmiast masz przestać oszukiwać!- Wrzasnął wściekły Nobu rzucając swoje nieciekawe karty na stół. Niebiesko-włosy  zrobił wielce oburzoną minę i pokręcił przecząco głową, tak że jego łańcuszek przewieszony od ucha aż do wargi, zadyndał złowieszczo.

- Nie oszukuje! To ty nie umiesz przegrywać z godnością!- Wypalił tasując ponownie talię kart. Nobu prychnął lekceważąco i szybkim ruchem wyrwał mu karty oglądając je uważnie z każdej strony. Zapewne sprawdzał swoją teorię…

Rozsiadłam się na kanapie i wlepiłam wzrok w zmieniające się na ekranie obrazki. Jakaś panienka zapowiadała pogodę, oraz zapraszająca na program rozrywkowy o gwiazdach. Mlasnęłam z niesmakiem i już miałam przełączyć kanał, nie chcąc widzieć żadnych durnych materiałów na mój temat,  jednak mój palec zawisł w powietrzu. Jaskrawo ubrana blondyneczka na tle zdjęcia Michaela zaświergotała radośnie nowinkę ze świata gwiazd.

- Moi mili sielanka zaczyna się psuć, a zupa była zasłona.- Wysunęła te dość kwieciste porównanie, a mną aż wzdrygnęło na samą myśl o jej głupocie. Głosy chłopaków ucichły i po minucie już wszyscy wpatrywali się w odbiornik.- Nowo upieczona narzeczona Jacksona z tragiczną miną wyjechała z Neverland’ u oświadczając chwilowy brak pożycia.

- Nie no jak ona nie zacznie normalnie mówić to jej przyłożę…- Warknęłam czochrając swoje krótkie włosy. Brooke wjechała…  co do jasnej cholery to miało znaczyć?

- Z pewnych źródeł wiadomo, że Jackson rozstał się w dość kontrowersyjny sposób z…

- Proszę tylko tego nie mów…- Mruknęłam złowieszczo marszcząc brwi.

- … Ashley Fox, a dokładnie przez program telewizyjny na oczach milionów, po czym oświadczył się Brooke! Szalony!- Odparła przesadnie przewracając oczami i gestykulując znacząco. Blond fale podskakiwały jej na głowie, a kusa spódniczka jak na złość za bardzo podwijała się jej do góry.

-… no i powiedziała!- Syknęłam zakrywając dłonią oczy i oddychając głęboko. Super, jeśli jakimś cudem wszyscy już zapomnieli o moim telewizyjnym praniu brudów, to ta wesoła turkaweczka szybko im o tym przypomniała. Shin szybko zareagował za nim zdążyłam rozwalić telewizor na strzępy i zamaszystym ruchem wyłączył go. Wszystkie oczy znajdujące się w pokoju spoczęły na mnie, błagalnie prosząc bym wygłosiła jakieś podniosłe orędzie. Nadymałam policzki powietrzem i zaczęłam bawić się swoimi smukłymi palcami. Brooke wyjechała… Ta myśl latała mi po głowie z kąta w kąt nie dając spokoju. Nie możliwe by Mike wyrzucił ją lub coś w tym stylu. Może za bardzo chciał wyjaśnić tą całą sprawę, co poskutkowało tym że się obraziła. Jak na razie mogłam jedynie snuć pokrętne przypuszczenia… przez moment nawet zaczęłam pluć sobie w twarz, że mam na tyle mało odwagi by zadzwonić do Michaela i wyjaśnić tą sytuację. W ostatniej chwili się powstrzymałam przed tym pomysłem… w końcu przyjechałam tu by odciąć swój umysł od tego co było tam. Od całej tej absurdalnej sytuacji i od tego tępego bólu w klatce piersiowej.- Koniec przedstawienia.- Odparłam wstając i kierując się do kuchni po jakiś procentowy umilacz, by jakoś poszło.

- Ta prezenterka miała stanowczo za krótką spódniczkę.- Stwierdziła Finix po minucie bardzo zastanawiającej ciszy. Zachichotałam żałośnie pod nosem, wyjmując puszkę mojego ulubionego piwa Rafinee.

- Zauważyliście, że ciągle miała taki nerwowy tik…- Zawył Nobu demonstrując go na sobie. Zapewne chciał ukazać jak ta dziwna dziewczyna ciągle obciągała kusy pasek materiału usilnie udający spódniczkę.

- Czepiacie się jej… Miała na pewno jakiś atut…- Zaoponował Yasu, a wszyscy spojrzeli się na niego dziwnym wzrokiem.

- Tsa, a niby jaki?- Spytała się sarkastycznie Finix.

- Bogate słownictwo i barwne przenośnie?

- Jasne „Moi mili sielanka zaczyna się psuć” i najlepsze : „ a zupa była zasłona.”!- Odparł Nobu starannie akcentując te kwieciste wypowiedzi. Wypiłam porządny łyk napoju i znów poległam na niewygodnej kanapie cioci Nobu. Moje kości zaczęły poważnie tęsknić za naszą, starą poczciwą kanapą. Po moich kubkach smakowych rozszedł się cierpki smak po chwili mile rozluźniając zmęczone ciało. Kąciki moich ust wygięły się w błogim uśmiechu, który nawet nie wiem skąd się u mnie wziął. Ostatnio rzadko gościł na mojej twarzy, a jeśli już to nie był szczery, a wręcz wymuszony.

- Wiecie co? Coś jest ze mną nie tak…- Mruknęłam, bezsilnie bawiąc się puszką. Finix poległa koło mnie, a chłopcy zmarszczyli jednocześnie brwi wyrażając swoje zdziwienie.

- Coś nie tak?- Powtórzył tępo Yasu i opuścił okulary na chwilę na koniec nosa. Jego przenikliwe i wielkie oczy badały mnie zawzięcie.

- Moje serce przestało czuć… Ten cyrk w telewizji powinien wywołać u mnie jakiekolwiek uczucie. Strach, niepewność, złość lub choćby nadzieję. Kompletna pustka, równie dobrze mogli mówić o promocji w supermarkecie.- Stwierdziłam dopijając piwo i wstając by włączyć jakąś muzykę. Muzyka lekiem na wszystko… ta głucha cisza przyprawiała mnie o ból głowy i ciągle irytowała.

- Kompletna pustka mówisz?- Odparł Yasu zapalając z powagą papierosa i spoglądając z ukosa na mnie.- To dlaczego twoje dłonie są mocno zaciśnięte w pięść? Tak mocno, że aż paznokcie wbijają ci się w skórę, a ręka drży?- Dodał, a ja spojrzałam w dół by ujrzeć trzęsące się jak osika dłonie zaciśnięte do granic możliwości.

- Chcesz być silna, to fajnie…- Wtrącił się Shin przymykając lekko oczy i nachylając się nad stołem. Jego zapalniczka zawieszona na szyi, zabrzęczała głucho przerywając tą nieznośną ciszę.- Jednak nie możesz tłumić w sobie uczuć. W końcu zeżrą cię od środka i zostanie tylko pusta skorupa na zewnątrz.- Podszedł do mnie i wziął moje dłonie w swoje, ciepłe i tak kojące. Jednym ruchem, powoli rozplątał zaciśnięte palce po czym przyciągnął do siebie moje bezwładne ciało i przytulił. Westchnęłam cicho, dając mu do zrozumienia że ma absolutną rację. Dotarło do mnie, że nie można przestać czuć. Uczucia są częścią naszego życia i bez nich nie można było by normalnie funkcjonować. Uczucie miłości to najpiękniejsze jakie możesz odczuć, ale też i zdrada jest częścią składową twojej osobowości. To one kształtują nasz charakter i osobowość. Nie mogłam odciąć się od tego ciepła rozchodzącego się po moim sercu gdy myślałam o Michaelu, Nobu, Finix, Yasu czy Shinie. Nawet te złe uczucia, które powodowały ból robiły to po coś. Robiły to po to bym się czegoś nauczyła, bym została zmotywowana do pracy, bym wstała. Dotąd leżałam… Leżałam i odcięłam się od całego świata. Coś się działo wokół mnie, a ja przyglądałam się temu biernie myśląc, że to mój koniec. Wtedy dostałam kopa w postaci Brook, która raczyła mnie odwiedzić. Przyznam, że jeszcze nigdy nie czułam się tak źle jak po spotkaniu z nią, lecz dzięki temu w mojej głowie zagościła nikła nadzieja i chęć do dalszego życia. Może była spowodowana chęcią zrobienia jej na złość ale zawsze to było coś.

- Od kiedy ty tak mądrze mówisz?- Mruknęłam jak mały kotek, który prosi o trochę mleka. Być może to było żałosne, ale rozczuliło mojego niebieskogłowego przyjaciela. Przekręcił z zadumą głowę na bok i przymknął jedno oko.

- Od kiedy pamiętam, tylko stanowczo za rzadko mnie słuchacie.- Odpowiedział, gdy wysłałam mu zalotnego kuksańca w bok. Roześmiał się słodko, a jego młodzieńcza ale już dosyć przystojna twarz rozpromieniała.

- Ale ckliwe przedstawienie.- Skwitowała nasze dość dziwne zachowanie Finix, patrząc na to wszystko z boku.  Dodam, że ciągle chichotała i spoglądała porozumiewawczym wzrokiem na Nobu i Yasu.

- Bardzo śmieszne…- Syknęłam siadając przy stole i chwytając za karty. Zupełnie nie umiałam tasować, jedynie przekładałam je w dłoniach dla własnej niepojętej satysfakcji.

- Wiesz, że Jackson prawie odkrył co tak naprawdę się stało.- Rzucił Yasu, najwyraźniej nie mogąc się powstrzymać.

- A co tu jest do odkrywania Yasu?- Warknął Nobu czochrając niepokorne włosy.

- Jest i to dużo. Nie bądź dla niego aż tak krytyczny…

-A jaki mam być? Zdradził ją, a ona przez to wylała tyle niepotrzebnych łez. To jest wystarczający powód bym go nie lubił.- Stwierdził spoglądając na mnie z ukosa. Spuściłam wzrok, czując zażenowanie i wyrzuty sumienia. Co ja mogłam mu dać? Co mogłam zrobić, by znów zaczął się śmiać, a nie tak cholernie się martwić o mnie?

- Ważne jest by poznać wszystkie fakty, przed osądem.- Wyjaśnił Yasu zapalając kolejnego papierosa. Shin rozłożył się na kanapie i przymknął lekko oczy, kręcąc głową. Rozmowa coraz mniej była przyjazna.

- I kto to mówi. Na samym początku sam go oceniłeś. Nie pozostawiłeś na nim suchej nitki, a teraz gadasz takie głupoty.- Syknął smutniejąc, a jego wzrok błądził by spotkać się z moim. I spotkał… Wpatrywałam się w te niebieskie oczy widząc w nich współczucie, smutek i miłość. 

- Wiem i teraz się tego wstydzę.

- Nie mówcie już o tym…- Poprosiłam uśmiechając tępo jakby to miało by coś zmienić. Nie chciałam, żeby z mojego powodu dwaj najlepsi przyjaciele skakali sobie do gardeł.- Czy to teraz jest ważne? Przyjechaliśmy tu by zapomnieć… a przynajmniej ja po to tu przyjechałam. Zróbcie coś by to się udało, bo jak na razie rozmawiając o tym tylko mi przypominacie…- Przełknęłam ślinę i spojrzałam niepewnie na ich twarzy. Spodziewałam się absolutnie każdej reakcji od okropnego wrzasku aż po dziki śmiech. I na moje szczęście doczekałam się tego drugiego. Cała trójka wybuchła obłędnym rechotem, który sprawił że z mojego serca spadł jakiś wielki kamień. Znów było dobrze, znów wszyscy się śmieli, znów mogłam odetchnąć.

- Nie bój się nie tak łatwo jest nas skłócić.- Odparł Yasu i uśmiechnął się szczerze pod nosem. Chyba domyślił się o co się tak bałam. Wzruszyłam niewinnie ramionami czując narastający spokój w mojej zbolałej duszy. To co na ten moment w moim życiu było najważniejsze to byli oni. Herosi, którzy zawsze stali za mną murem, którzy śmieli się ze mną i podtrzymywali gdy płakałam. Zawsze mogę na nich liczyć. Jednak w moim sercu jest miejsce jeszcze dla jednej osoby. Mimo tego co się stało i mimo tego jak bardzo zabolała mnie jego zdrada, to on liczy się z nim prawie na równi. Może nie wpisują się w te same kategorie, a ich charaktery w niczym siebie nie przypominają, ale kocham ich na równi i nie potrafię żadnego wykreślić z mojego życia. Czterej najważniejsi faceci w moim dość nietypowym życiu. Czwórka wspaniałych, którzy mnie naprawdę kochają… mimo wszystkich wad jakie w sobie posiadam. Yasu, Nobu, Shin i mimo wszystko Michael.

 

Naprawdę, ale to naprawdę z głębi serducha dziękuję Wszystkim, którzy pozostawili po sobie ślad w postaci tak wspaniałych komentarzy. Wasze słowa motywują mnie do działania i wiem, że robię to dla kogoś a nie tylko dla własnego widzi mi się :D Dziękuje stałym czytelnikom, którzy zawsze pamiętają o moim blogu. Zapraszam do czytania! 



sobota, 19 listopada 2011, daguska93

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Patusia, adpe244.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/19 18:31:25
Fajnie by było jak by Ashley dała Michaelowi "One More Chance" i miejmy nadzieje będzie okazja do dania mu szansy bo przecież już coś Michel odkrył tylko my nie wiemy co hehe
Z niecierpliwością i ciekawością czekam na nn ;)
-
Gość: anulka95, 178-36-246-120.adsl.inetia.pl
2011/11/19 19:02:19
Mam nadzieje że Michael powie Ash że Brook nie jest z nim w ciąży;D No cóż, odcinek jak zwykle świetny i interesujący, gratuluje, pozdrawiam;*
-
Gość: Lenka77, aaov21.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/19 22:50:20
3. U mnie tez już NN historia-pewnej-driady.blog.onet.pl/ ;D
-
Gość: Syla, 31.61.37.6*
2011/11/20 19:06:32
Łoł! Bardzo mi się notka podoba i nie mogę się doczekać co będzie dalej! :D:D Jak Yasu mówi, że Michael to wyjaśni to tak będzie!!! :D:D:D:D:D Super! :D
-
2011/11/22 20:37:36
Hejo :) Czekam na nocie ! U mnie już jest :).
avatar Dodaj do ulubonych Sblogi.pl - ranking blogów - toplista blogow Fajne blogi .::Blogi nastolatek::. Strony z Michaelem Jacksonem ! <3 Najlepsze Blogi michaeljackson.pl Create your own banner at mybannermaker.com!
Make your own banner at MyBannerMaker.com! Zareklamuj bloga! Blogowisko.org @@@@@@@@@@@@@@@@@
SUBskrypcj@
NOWA CZĘŚĆ OPOWIADANIA

Twój email



dowiedz się więcej >>