Blog > Komentarze do wpisu

"Nie z tego świata" cz.59

************

Przeciągnęłam się, rozciągając swoje kości i starając doprowadzić się do stanu używalności. Dopiero co zwlekłam się z łóżka zbudzona jak zawsze przeraźliwie głośnym dzwonkiem do drzwi. Poczłapałam by otworzyć i ujrzałam Michaela stojącego na klatce schodowej. Uśmiechnął się niewinnie, a jego czekoladowo- czekoladowe oczy bacznie mnie obserwowały. Nagle zatrzymały się na moich kapciach w kształcie króliczków. Spojrzał się na mnie pytająco, a ja wzruszyłam bezradnie ramionami.

- Nie mogłam się powstrzymać by je kupić.- Prychnęłam i odsunęłam się by mógł wejść do środka. Poprowadziłam nas do kuchni i poległam na stoliku usilnie podpierając głowę i co jakiś czas ziewając.

- Jak coś to jak uważam, że to bardzo ale to bardzo ładne kapcie.- Wypalił w końcu wywołując u mnie dziki rechot.

- I tak trzymaj. Innej odpowiedzi nie uznaje. Jeśli chcesz kawy to za tobą stoi ekspres.- Wskazałam palcem uśmiechając się chytrze. Leniwe ze mnie stworzenie. Mike odwzajemnił uśmiech i nalał do dwóch kubków brunatnego napoju, który zawsze umiał postawić mnie na nogi.

- Widzę, że Ashley Fox powinno się budzić dopiero grubo po dwunastej.- Zaśmiał się podając mi kubek. Nasze dłonie przez przypadek się musnęły, a ja aż zadrżałam. Przyłożyłam szybkim ruchem kubek do ust i powoli sączyłam ciepłą kawę.

- Wczoraj trochę za długo świętowaliśmy z chłopakami…- Mruknęłam mrużąc oczy z przyjemności ciepła jakie rozchodziło się po moim ciele.

- Świętowaliście…- Powtórzył i na chwile spuścił głowę. Nagle znów na mnie spojrzał rozpromienionym wzrokiem, a kąciki jego smukłych ust poszybowały do góry. Pociesznie…- Gratulacje nominacji.

- Wiedziałeś? Ty mały oszuście.- Pogroziłam mu zabawnie palcem przed nosem, a on puścił w moją stronę zalotnie oczko. Zachichotałam i postukałam jak zawsze paznokciami w blat wystukując jakiś rytm.

- Cieszę się z twojego sukcesu. Naprawdę na to zasłużyłaś.

- My wszyscy zasłużyliśmy. Nawet nie wiesz jak ciężko pracowali chłopacy nad naszą płytą. Codzienne próby, nagrania i potem wspaniałe koncerty. Cały BLAST postarał się o to by o nas usłyszeli.- Odparłam spoglądając na niego wzrokiem, który był szczery i taki… spokojny. Naprawdę teraz czułam spokój i szczęście, które wypełniało koniuszki moich palców sprawiając przyjemne mrowienie.

- Masz rację… To Wasza ciężka praca. Będziemy mogli już nie długo wszyscy razem spotkać się na gali.

- No właśnie. Ty też dostałeś mnóstwo nominacji. Gwiazda Króla Popu nadal świeci.

- Mam wrażenie, że już nie tak jasno jak kiedyś. Bad to jednak nie Thriller.- Mruknął trochę smutniejąc. Dobrze go znałam i wiedziałam o co mu chodzi. Michael był perfekcjonistą w każdym calu. Wszystko starał się wykonać jak najlepiej by być jeszcze lepszym niż wcześniej. Marzył o tym by płyta Bad przebiła ogromny sukces Thriller’ a, jednak wiedział że postawił sobie bardzo dużą poprzeczkę.

- Ja tam wole Bad… Jest bardziej w moim stylu.- Szturchnęłam go zalotnie wyciągając rękę przez cały blat.- A do tego w tym teledysku wyglądasz…- Zagwizdałam zabawnie i uniosłam lekko brwi do góry.- … no obłędnie.

- Hah… Lubisz niegrzecznych chłopców?- Mruknął nachylając się do przodu, a ja prychnęłam lekko się podśmiewując.

- Skóra i ćwieki zawsze mnie kręciły…- Szepnęłam i w tym właśnie momencie do kuchni wszedł Japhrimiel w samym dole od piżamy. Potarł zaspane oczy i o dziwo wcale nie zauważył Michaela siedzącego na stołku i badawczo mu się przyglądającego. Podrapał się po głowie i już bez żadnej zapowiedzi przylepił się do mnie od tyłu i przyłożył swój policzek do mojego, nadal przymykając oczy z zaspania.

- Ash…- Mruknął i pocałował mnie w policzek, a ja nerwowo postukałam palcami po blacie. Spojrzałam ukradkiem na minę Mike’ a która krótko mówiąc była… Hmmm… Złość, zazdrość i zdziwienie mieszały się na jego twarzy.- Słońce… wybacz mi to co wtedy gadałem. Mówię czasem to co mi ślina na język przyniesie nie licząc się z Twoim delikatnym serduszkiem.- Gdy to usłyszałam zakrztusiłam się kawą. Oj braciszku chyba jeszcze do końca nie wytrzeźwiałeś… Michael spojrzał na mnie pytająco, a ja westchnęłam zagryzając dolną wargę.

- Japhrimiel…- Zaczęłam jednak ten jeszcze bardziej się przytulił, jednocześnie znów przylepiając swój policzek do mojego.

- Wiem, wiem kochanie… Nie byłem miły, ale Ci to wynagrodzę. Może mały wypad do restauracji?

- Ehem…- Dał o sobie znać Michael najwyraźniej mocno zmieszany całą tą sytuacją. Trzeba przyznać była dość dwuznaczna. Jakiś facet, dodajmy pół nagi, całował mnie w policzek, przytulał się, mówił kochanie i wspominał o jakieś randce.

- O.- Odparł odkrywczo Japh na moment odklejając się od mojej osoby.- Hejka!- Uniósł przyjaźnie do góry rękę i pomachał radośnie do siedzącego naprzeciwko Mike’a. Ten uśmiechnął się mało szczerze i niepewnie odmachał. Boże co za durna sytuacja!!!!!- Hej… ja Cię chyba skądś znam…- Nagle Japh odparł odkrywczo badawczo gładząc swoją nie ogoloną brodę. Klepnęłam się lekko w czoło w akcie kompletnego załamania i ubolewania nad głupotą mojego brata. Dobra sama też kiedyś nie wiedziałam kim jest Michael Jackson… wspaniałomyślnie odpuszczę mu i przy najbliższej możliwości nie wytknę mu tego.

- Dobra koniec tego cyrku.- Zawyłam wstając z przejęcia i stając pomiędzy nimi obok blatu.- Japhrimiel to jest Michael Jackson. Mówi Ci to coś?- Podsunęłam mu podpowiedź, a on zrobił minę w stylu „nagłe oświecenie”.

- Aaaaa…- Zawył jednak jego entuzjazm znów opadł, a na twarzy pojawił się tak częsty wyraz niezrozumienia.- Ej, dlaczego Król Popu siedzi w twojej kuchni i popija kawkę?- Spytał całkiem na poważnie. Jejku czy on nie ogląda telewizji?- Słonko?- Dodał, a ja zawarczałam jak pies, którego się drażni łapiąc za ogon.

- Kiedyś to ci w szczegółach opowiem, a na razie powiedzmy że jest bardzo dobrym przyjacielem.- Teraz przerzuciłam wzrok na Michaela, który cierpliwie czekał na swoją kolej w wyjaśnieniach.- Mike, to jest Japhrimiel mój starszy brat.

- Brat?- Powtórzył tępo, jednak na jego twarzy szybko pojawił się obraz zrozumienia. Co oni dzisiaj tak wolno kapują? A to podobno mężczyźni są mądrzejsi! Taaaa jasne.- Aaaa brat!

- Jak z dziećmi.- Mruknęłam i napiłam się ciepłej kawy. Japhrimiel spojrzał się na niego badawczo i zabawnie przekręcił głowę na bok, tak że jego brązowe dredy bezwładnie zwisały w dół.

- Michael, a ty przepraszam myślałeś, że kim ja niby jestem?- Spytał marszcząc brwi, a ja już drugi raz dzisiejszego dnia zakrztusiłam się kawą. Jakim cudem on się dostał na studia!!!??? Kapuje wolniej niż Nobu jak się napije.

- Wiesz, jak Ci to powiedzieć…- Mike podrapał się w głowę i wzruszył powabnie ramionami. Kąciki jego smukłych ust podniosły się do góry w niepewnym uśmiechu, a ja westchnęłam bezsilnie.- Zdajesz sobie sprawę jak wygląda facet z gołą klatą, klejący się do dziewczyny i mówiący do niej per słonko i kochanie.- Odparł, a ja mimowolnie zachichotałam pod nosem widząc jak mina Japha zmienia się jak w kalejdoskopie. Gdy usłyszał słowa Michaela, obdarzył mnie dziwnym spojrzeniem po czym z wielkim wdziękiem wzdrygnął się wykrzywiając swoją twarz w grymasie obrzydzenia. Odpowiedziałam wzrokiem pełnym oburzenia.

- No wiesz co! Dzięki bardzo…- Warknęłam.

- Nie bierz tego do siebie siostra, ale wiesz jak to jest…

- Nie martw się. Ja też gdy próbuje to sobie zmaterializować w myślach, zalewają mnie dreszcze. Ja i ty parą… - Przyznałam z całkiem poważną miną. Wiecie jak to jest z rodzeństwem :D – Błe. – Dodałam marszcząc nos. Szturchnęłam Japha w bok, a on rzucił się na mnie w akcie zemsty, łaskotając bez jakichkolwiek pohamowań. Śmiałam się jak obłąkana, a Mike patrzył na nas z nieukrywanym uśmiechem. Przypomniało mi się jak kiedyś byłam u niego w rodzinnym domu. Siedzieliśmy w salonie gdy nagle znikąd pojawiła się Janet. Już po paru minutach przekomarzała się z Michaelem tocząc bitwy na kuksańce i łaskotki. Wtedy im bardzo zazdrościłam tych relacji. Miłości i beztroskości jak wypływała z ich pozornie normalnego zachowania. Wiele razy rozmyślałam wtedy gdzie może być Japhrimiel i czy w ogóle o mnie pamięta.- Dobra ja pasuję!- Zaśmiałam się unosząc w geście kapitulacji obie dłonie do góry. Japh łaskawie zaprzestał jakichkolwiek działań i spojrzał się na mnie z nieukrywanym tryumfem w oczach.

- Victoria!- Zawył i przeciągnął się naprężając mięśnie.

- Raz dam Ci tą satysfakcję.- Prychnęłam i ku zdziwieniu Michaela złapałam go za rękaw satynowej koszuli i delikatnie, ale zarazem stanowczo pociągnęłam go za sobą w stronę mojego pokoju. Chciałam z nim porozmawiać. Wcale tego nie ukrywałam :)- Chcę z nim porozmawiać.- Odparłam więc stanowczo zostawiając Japhrimiel zajadającego ostatniego rogalika z dżemem. Ten obdarzył nas jedynie lekceważącym spojrzeniem i machnął w powietrzu ręką.

Weszliśmy do mojego pokoju i z prędkością światła zatrzasnęłam za sobą drzwi by nikt nam nie przeszkadzał. Spojrzałam na Michaela, który przysunął się do mnie zalotnie i szturchnął mnie delikatnie palcem wskazującym w biodro.

- Ashley…- Odparł, a ja mimowolnie się zarumieniłam. Moje ciało drżało, a jego bliskość i nieodparty urok osobisty, działał na mnie jak czerwona płachta na byka.

- Mike…- Odpowiedziałam durnie, dopiero po sekundzie zdając sobie sprawę z tego jak głupio ta rozmowa wygląda z boku.- Przyszedłeś po coś konkretnego…- Wymamrotałam wreszcie otrząsając się z amoku jego czaru. Czułam w nozdrzach jego słodki zapach, dzięki czemu mogłam choć na chwilę się rozluźnić.

- Tak. Janet mnie przysłała.- Odparł przechadzając się lekkim krokiem po sypialni. Zmrużyłam oczy i zmarszczyłam brwi. Janet? O co mogło chodzić tej zwariowanej, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, dziewczynie? Nie widziałam się z nią już od bardzo dawna. Boże z Elizabeth też. Jak mogłam aż tak zaniedbać osoby, które od zawsze stoją za mną murem!? Jestem okropna…

- Co u niej słychać?- Spytałam z dozą wyrzutów sumienia. Mike uśmiechnął się podnosząc z ziemi starego pluszaka. Nazwijcie mnie dziecinną.. no cóż byłam dzieckiem, zamkniętym w ciele dorosłej kobiety.

- Nagrywa swoją płytę. Już nie może się doczekać, by jej klip ukazał się w MTV.

- To świetnie!- Rozweseliłam się słysząc tak dobre wieści. Janet naprawdę ma talent i całkowicie popieram ją w tym by zaczęła swoją karierę muzyczną pełną parą.

- Jest coś jeszcze…- Zaczął a mnie aż przeszedł zimny dreszcz. Co jak co ale Michael umiał budować napięcie.- Wychodzi za mąż.

- CO?- Stęknęłam stojąc w całkowitym usposobieniu.- Chyba nie mówimy o tej samej małej Janet!?

- Janet Jackson wychodzi za mąż.- Powtórzył unosząc kąciki swoich smukłych ust do góry. Przekręciłam głowę na bok, a moja grzywka zwisała bezwładnie w dół. Bezlitosna grawitacja działała na nią nieustannie.- Zaprasza Cię na ślub. Oczywiście nie możesz odmówić…

- No jasne, że przyjdę!- Wrzasnęłam przytykając dłonie do ust. Nasza mała Janet… Nawet nie zdążyłam zobaczyć jak dorosła. Gdy spotkałam ją pierwszy raz, była rozwrzeszczaną nastolatką o przemiłym i dość nadpobudliwym usposobieniu. Często wtedy z nią rozmawiałam, o mnóstwie rzeczy i dostrzegałam jej niezwykłą osobowość. To niesamowite jak jest podobna do Michaela. Ich rysy, ruchy, reakcje, śmiech, czy momentami nawet głos. Wszystko to łączy się w jedną całość. Są związani nierozerwalną więzią, której im zawsze zazdrościłam.- Powiedz mi tylko jedno…

- Tak?- Odparł Michael szczerzę się do mnie uśmiechając. Spuściłam na moment wzrok i westchnęłam ciężko.

- Czy ona jest szczęśliwa?- Wypaliłam mając nadzieję, że moje banalne pytanie nie wywoła u niego dzikiego śmiechu z mojej dziecinności. Co mnie obchodziło jak wygląda i kim jest jej ukochany. Mógł być wysoki ale też i niski, mógł mieć czarne, blond ale i rude włosy, nawet jeśli byłby łysy też nie zgłaszałabym żadnych sprzeciwów. Musiał być spełniony tylko jeden warunek… Janet ma być szczęśliwa. Mike przygryzł wargę i przez chwilę zastanawiał się na odpowiednią odpowiedzią. Nareszcie spojrzał się na mnie, a jego usta lekko się rozchyliły, ukazując rząd białych ząbków.

- Nigdy nie była szczęśliwsza. Z jej ust nawet na moment nie znika promienny uśmiech, a gdy jest ze swoim ukochanym… Wyglądają na naprawdę szczęśliwych. Uwierz mi.

- Jestem spokojna. Możesz przekazać Janet, że na pewno pojawię się na jej ślubie. Nie mogę przepuścić takiej okazji. Janet w sukni ślubnej!- uniosłam do góry ręce i zaśmiałam się szczerze, czując ciepło rozchodzące się po moim ciele. Nagle dobiegł z kuchni dźwięk jakby coś się zbiło. Chwilowy huk, ucichł jednak niepokój pozostał.- Co się tam dzieje…- Mruknęłam i szybkim ruchem popędziłam zobaczyć co się stało. Wbiegłam do kuchni gdzie Yasu stał przy blacie z rozłożonymi dłońmi jakby uspokajał zszarganego nerwami Japhrimiela. Japh stał cały roztrzęsiony i oddychał głęboko i miarowo. Dłonie zaciśnięte w pięść drgały niespokojnie, a pusta skorupa kubka leżała na podłodze.- Co się stało!?

- Ash…- Powiedział z lekkim przerażeniem Yasu przenosząc wzrok z Japha na mnie. Za moimi plecami pojawił się Mike. Gdy tylko Japhrimiel go zauważył, warknął niebezpiecznie odwracając się w jego stronę.

- Ty…- Zaczął, a jego pięści ciągle drgały.

- Japh daj mi to wszystko do końca wytłumaczyć…- Zaczął Yasu jednak tamten zdawał się wcale go nie słuchać. Wściekle łypał wzrokiem na zdezorientowanego Michaela, marszcząc przy tym groźnie nos.

- Najpierw Ty a potem Nobu!-Wrzasnął, a ja stałam jak ta idiotka w całkowitym osłupieniu. Wszystko działo się jak w zwolnionym tępię. On biegnący w stronę Mike’a, smukła dłoń Yasu która nie zdążyła go zatrzymać. Pięść Japha musnęła twarz Michaela na tyle mocno by ten padł do tyłu. Mój wzrok wszystko spowalniał, a słowa jakby na złość wydłużały się w nieskończone potoki liter.

- Japh!- Wołałam na próżno. I tak uderzył Michaela i jedynie upór i szybka interwencja Yasu powstrzymała go przed kolejnymi ciosami. Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie tutaj się stało. Jak do tego doszło? Co miało znaczyć” Najpierw Ty a potem Nobu”?! Myśli kotłowały się w mojej głowie oznajmując przybycie potwornego bólu w czaszce. Co mogłam zrobić? Mogłam dużo. Co zrobiłam? Absolutnie nic. Stałam bezradna jak małe dziecko, przyglądając się wielkimi oczami na to wszystko. Widziałam szarpiącego się Japha z wściekłością wypisaną na twarzy, widziałam Yasu usilnie trzymającego go za ramiona i widziałam Mike’a opierającego się o kanapę i przytykającego dłoń do nosa. Czerwona krew pociekła po jego złocistej skórze kapiąc na koszulę. A ja stałam. Nic innego nie potrafiłam z siebie wykrzesać… Czy jestem aż tak beznadziejna?

 

Moi drodzy mam nadzieję, że kolejna część przypadła Wam do gustu. Ostatnio mam coraz mniej czasu na pisanie, jednak staram się z tego nie rezygnować. Po prostu nie potrafię odstawić laptopa na półkę! :D Napiszcie w komentarzach co u Was. Jak tam Wasze sprawy, co aktualnie porabiacie, czytacie, oglądacie, słuchacie. Może macie do polecenia coś ciekawego? Podzielcie się ze mną i z innymi swoimi skarbami :D ZAPRASZAM! :D:D:D

NO i oczywiście są Święta, a co za tym idzie chcę Wam złożyć serdeczne życzenia:

Życzę Wam spełnienia wszystkich marzeń, przychylności wszechświata, siły w ramionach i czystego ognia w sercu, co zapali wszystko wokół Was szczęściem i radością. Niech wszystko czego się dotkniecie, stanie się pomocne w spełnieniu marzeń, a każda najdrobniejsza nawet czynność przybliża Was do bycia najszczęśliwszymi i najbardziej uśmiechniętymi osobami spośród wszystkich ludzi. Z okazji Świąt Bożego Narodzenia oraz Nowego Roku życzę wszystkiego tego, co od Boga pochodzi. Oby skrzydła wiary przykryły kamienie zwątpienia i uniosły serca ponad przemijanie - życzenia.

sobota, 24 grudnia 2011, daguska93

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: d:d:d, public-gprs284603.centertel.pl
2011/12/24 14:52:38
Wesołych świąt daguśka:D Notka jak zawsze świetna!!!!!! Jestem bardzo ciekawa co dalej się wydarzy!! :D O LOL dlaczego on go uderzył???????? Super. :D
-
Gość: Patusia, drv245.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/12/25 10:57:17
Wesołych i szczęśliwych świąt życzę ;) ! Notka zaskakująca. Można się było tego spodziewać przecież rodzeństwo zrobi dla siebie wszystko a jak jednemu dzieje się krzywda to drugi działa hahah ^^ Nobu też powinien dostać ... bo oni się bawią jej uczuciami ;) I tak mi się strasznie podobało ;D love ;*
-
Gość: Arisa, public111205.xdsl.centertel.pl
2011/12/25 21:34:59
Matko, to było lekko straszne. Poza tym wesołych świąt :) Chce powiedziec ze nadrobiłam nieobecność i musze stwierdzic ze duzo przegapiłam. naprawde bd ciekawe i wciagajace, takie realne, ale boje sie teraz o mika <3 czekam na nn, za jakieś pare dni powinna pojawic sie notka u mnie na historia-historii.blog.onet.pl
-
Gość: Mika, 31.61.24.24*
2011/12/25 21:52:29
AAAA:D Jejku jejku! Naprawdę sytuacja robi się ciekawa! :D:D:D Czekam na następną notkę:P
-
Gość: Angel, public-gprs27843.centertel.pl
2011/12/27 14:40:09
Dawno mnie tutaj nie było, z powodu wielu przeciwności losu. Wróciłam, nadrobiłam i nie mogłam się oderwać!!! :D Masz dziewczyno talent:D Podoba mi się, że w tym opowiadania jest jak w życiu:D Mimo tego że jesteś fanką Michaela nie przedstawiasz go cukierkowo, wręcz ma tak samo pod górkę jak wszyscy. Niczego nie dostaje na zwołanie i też popełnia błędy!!! Świetnie:D:D:D Czekam z niecierpliwością na następną notkę:*
-
Gość: Dominika, host-46-151-186-34.interduo.pl
2011/12/28 08:19:17
To że Michael został uderzony moim zdaniem nie było potrzebne i trochę głupie,jednak opowiadania pozatym incydentem było świetne.
Czekam aż para wróci do siebie.
avatar Dodaj do ulubonych Sblogi.pl - ranking blogów - toplista blogow Fajne blogi .::Blogi nastolatek::. Strony z Michaelem Jacksonem ! <3 Najlepsze Blogi michaeljackson.pl Create your own banner at mybannermaker.com!
Make your own banner at MyBannerMaker.com! Zareklamuj bloga! Blogowisko.org @@@@@@@@@@@@@@@@@
SUBskrypcj@
NOWA CZĘŚĆ OPOWIADANIA

Twój email



dowiedz się więcej >>