Blog > Komentarze do wpisu

"Nie z tego świata" cz.58 part.2

Siedziałam przykuta do biurka, nawałem zadań i testów do przerobienia. Tylko ja i stara lamka, która brzęczała nieznośnie od kiedy pamiętam. Nagle z odmętu bezsilności wyrwało mnie pukanie.

- Mogę wejść?- w szparze w drzwiach ukazała się roześmiana głowa z dredami i zielonymi oczami. Odwzajemniłam uśmiech i pokiwałam przyjaźnie głową, zamykając prędko tak znienawidzone podręczniki.

- Jasne Japh! Jak zawsze ratujesz mnie przed za uczeniem się na śmierć.- Wymamrotałam przeciągając się i ziewając. Ku mojemu zdumieniu mój brat przyciągnął za rękę do mojego pokoju pewną dziewczynę. Drobna blondyneczka o długich włosach, grzywce na prosto i błękitnych oczach spoglądała na mnie co chwila uśmiechając się przyjaźnie. Jej kwiecista sukienka zdawała się być już stara lecz dziewczyna wyglądała w niej nadzwyczaj olśniewająco.

- Szarona nie możesz całego życia spędzić nad książkami, słonko!- Odparł zaczepnie, a ja zrobiłam w jego stronę wzrok zabójcy i trafiłam mu w głowę moim ulubionym Panem Misiem.- Ała!- Stęknął z wyrzutem gładząc się po wyimaginowanym guzie.

- Nie rób mi wstydu przy gościu! Nie nazywaj mnie Szarona!- Wrzasnęłam jednocześnie puszczając oczko do nieznajomej. Ona zachichotała słodko i podniosła Pana Misia z podłogi.- Może bądź tak miły i przedstaw nas sobie.- Zasugerowałam Japhrimielowi, który buchał z radości, a duma aż go rozpierała.

- Obowiązkowo! Przedstawiam ci drugą, zaraz po tobie kochana siostrzyczko…

- Nie podlizuj się.- Warknęłam unosząc kąciki ust ku górze.

- Też Ciebie kocham. Drugą zaraz po tobie najważniejszą kobietę w moim życiu.- Wyprostowałam się z przejęcia i związałam włosy gumką.- Ashley to jest Lucy, moja dziewczyna. Lucy to jest Ashley, moja niezastąpiona młodsza siostra.

- Miło mi cię poznać.- Zamruczała delikatnym głosikiem i podała mi pewną i silną dłoń. Dłoń, która należała do dziewczyny znającej realia i nie bojącej się ciężkiej pracy. Uśmiechnęłam się i ujęłam jej dłoń swoją dłonią.

- Lucy możesz do niej mówić Szarona.- Wtrącił się Japh, a ja zmierzyłam go kolejną serią morderczych spojrzeń.

- Zamknij się Japh!- Syknęłam i zwróciłam się do Lucy.- Jak możesz z nim wytrzymywać? Mi się udaje tylko dlatego, że jesteśmy rodziną, a i czasem więzy krwi nawet nie pomagają.- Odparłam szczerząc białe ząbki i wskazując kciukiem na niego. Ona zachichotała zakrywając powabnie usta ręką i poprawiła kwiecistą sukienkę.

- Jesteście wspaniałym rodzeństwem… Jestem szczęśliwa, że Japhrimiel ma w Tobie takie wsparcie.- Jej głos zaszumiał mi w głowie, a usta same układały się w uśmiech. Spojrzałam to na Japha to na Lucy i wiecie co? Naprawdę zobaczyłam tą czerwoną nić przeznaczenia pomiędzy tymi dwojga.

- Ona go kocha…- Szepnęłam przypatrując się im z boku jak gruchali pod oknem czule szepcąc sobie coś do ucha i przytulając się.- Mój brat się zakochał…- Zachichotałam. Jeszcze nigdy nie widziałam go tak szczęśliwego…”

Spojrzałam na jego smutną minę i mimowolnie podeszłam do niego by go przytulić. Objęłam go delikatnie, a na jego twarzy pojawiło się zaskoczenie, które po chwili ustąpiło pierwszeństwa błogiemu uśmiechowi. Poczułam ulgę widząc, że mimo wszystko nadal mogę zobaczyć u niego szczery uśmiech.

- Japh…- Zaczęłam jednak ucichłam. Poczułam, że ta cisza wyraża wszystko to co czuję. Nie musiałam obsypywać go bezsensownymi słowami pociechy, które i tak nic w zaistniałej sytuacji by nie zmieniły. Ta cisza mogła by trwać wieczność, wyczuwałam tylko jego płochliwy oddech i delikatne bicie serca. Nagle do mieszkania wpadli jak burza chłopacy, momentalnie rozbiegając się wszędzie oczywiście jakby byli u siebie. Oderwałam się od Japha i otarłam szybko jedną zabłąkaną łzę, która jak zawsze nie mogła się powstrzymać by ukazać się światu. Yasu wszedł pełen spokoju do kuchni i zapalił papierosa jak to miał w swoim zwyczaju. Spojrzał na mnie uśmiechając się przyjaźnie gdy dostrzegł w końcu Japhrimiela dopijającego swoje piwo.

- O proszę, a kogo moje stare oczy widzą…- Odparł podchodząc do niego i poklepując go po ramieniu. Japh uśmiechnął się przyjaźnie i podał mu rękę jednocześnie gładząc jego błyszczącą łysą głowę.

- Yasu nic się nie zmieniłeś.

- No właśnie widzę, że ty też. Mógłbyś łaskawie przestać?- Mruknął strącając jednocześnie jego dłoń.- Co Cię tu sprowadza Japh?

- Przyjechałem odwiedzić moją ukochaną siostrzyczkę!- Wskazał w moją stronę podbródkiem, a ja pokręciłam ironicznie głową.- Nie wiedziałem, że jak tu przyjadę to zobaczę ją w takim stanie.

- Czyli?- Yasu poprawił czarne okulary i zaciągnął się dymem z papierosa.

- Zostawiłem ją jako grzeczną i poukładaną dziewczynkę, a zastałem jako gwiazdę punk- rocka. Przyznasz, że to dość duża zmiana.- Yasu spojrzał na mnie badawczo, jakby dopiero odkrył moją zewnętrzną przeminę. Przywróciłam go szybko do pionu, sprawnym kuksańcem w bok i zarechotałam pod nosem.

- Nie jestem obiektem muzealnym, żebyście mogli mnie tak dokładnie oglądać.- Syknęłam zaplatając ręce na piersi. W tej samej chwili do kuchni weszli Nobu i Shin przepychając się od progu.

- Shin jak Boga kocham daj mi święty, anielski… o Japhrimiel!- Wrzasnął Nobu stając jak wryty na środku kuchni. Jego twarz wykrzywiła się zapewne w uśmiechu pomieszanym z nutką zdziwienia i błogim stanie ogólnej niewiedzy. Zresztą niebieskogłowy zareagował podobnie, więc miałam w tamtym momencie dwa niesamowite okazy, zdziwionych posągów. Przyłożyłam dłoń do czoła i przymknęłam oczy w geście zażenowania.

- Już możecie przestać…- Sapnęłam i usiadłam na krześle kuchennym.

- Japhrimiel we własnej osobie! No nie wierzę… co Cię tu przywiało?- Spytał Nobu otrząsając się z letargu zdziwienia.

- Przypadek kochany, przypadek.

- Tak mianowicie to wpadł na mnie na ulicy.- Odparłam mrużąc zawzięcie oczy. Właśnie sobie coś uświadomiłam.- Ej a ty w ogóle miałeś zamiar odwiedzić siostrę, czy ta wizyta wynika tylko i wyłącznie z owego przypadku?

- Ba.. Mhhh… No wiesz.

- Nie żadne „Ba..Mhhh” tylko gadaj.

- Kiedyś na pewno miałem to w swoich planach.- W końcu z jego ust wypłynęła odpowiedź, która choćbym nie wiem jak się starała, ale mnie nie usatysfakcjonowała.

- Miło słyszeć.- Warknęłam gwałtownie wstając i kierując się do drzwi.- No to kwestie rodzinne mamy rozstrzygnięte.- Dodałam i wyszłam by udać się do swojego pokoju, w akcie ogólnego strajku. Mój własny brat nie miał zamiaru mnie odwiedzać, gdy by nie fakt wpadnięcia na mnie przypadkiem. Uroczo.

- Słońce ty się tak łatwo nie obrażaj!- Zawył za mną Japh jednak nie zawróciłam. Kości i całe ciało wołało o odpoczynek, a taktyczny odwrót w tym wypadku był najlepszym pomysłem.

- Bujaj się…- Mruknęłam jakby sama do siebie i weszłam do mojej sypialni. Tam szybkim ruchem zgarnęłam z łóżka jakieś ciuchy porozrzucane w nieładzie. Jutro będę się o nie martwić. Dzisiaj sen… Sen mi pomoże prawda? Przypomniała mi się dziwna rozmowa z Mike’ m. Kwestia wyboru i domniemane bycie „nagrodą” w boju o moje serce. Chora sytuacja… Położyłam się na łóżku, a moja pozycja była pozbawiona jakiekolwiek gracji czy nawet ciupki stylu. Ledwo przymknęłam oczy, a do pokoju ktoś wszedł. Myśląc, że to Japh rzuciła w stronę drzwi moim ulubionym Jaśkiem. Trzeba było coś poświęcić… sorry Janie padło na ciebie. Spojrzałam ukradkiem na mężczyznę w czarnym garniturze.

- Ładnie mnie witasz.- Odparł Yasu odrzucając całkiem zgrabnie poduszkę. Mlasnęłam głośno ustami i znów przyłożyłam głowę do poduszki.

- Mogłam przekręcić ten cholerny kluczyk.- Syknęłam zdeformowanym głosem, bowiem miałam przyłożoną twarz do poduszki.

- Aż tak Cię wkurzył?

- Może w innych okolicznościach, nie podziałało by to tak na mnie, ale nie dzisiaj. Dzisiaj jestem całkowicie wyprana z siły, oczy kleją mi się niemiłosiernie i jestem po ciężkiej rozmowie z Michaelem. Czy mnie wkurzył? Tak. Ma nieludzkie wyczucie czasu, kiedy dolać oliwy do ognia.- By wygłosić ten monolog uniosłam lekko głowę, po czym znów buchnęłam nią na dół. Poczułam rozchodzący się w powietrzu wiśniowy aromat i zamruczałam z ulgą. Jak zawsze ten zapach mnie rozluźniał, znów mogłam poczuć się jak w domu.

- Hmmm masz w tym trochę racji.- Stwierdził zaciągając się słodkim dymem. Kolejny raz zastanawiałam się co mogą skrywać te jego czarne okulary. Dobrze znałam każdy milimetr jego twarzy, lecz nie to jak patrzył w danej sytuacji.

- Po coś zapewne przyszedłeś.- Przypomniałam grzecznie i usiadłam po turecku, ściskając z całych sił poduszkę. Kąciki jego smukłych ust uniosły się ku górze w miłym uśmiechu satysfakcji.

- Rozmawiałem z Motown.- Zaczął tajemniczo sprawiając, że na mojej skórze zagościła gęsia skórka. Wiele myśli przeszło mi w tej chwili przez głowę, jednak jakimś cudem żadna nie miała pozytywnego charakteru.

- I?- Ponagliłam go nachylając się subtelnie w jego stronę. Jego pokerowa twarz była przyozdobiona tylko kolejnym uśmieszkiem, a mnie dopadała kolejna porcja irytacji. Tak dla równowagi…

- Zostaliśmy nominowani.

- Nominowani… Do czego?- Irytacja powoli wzrastała. Nominowali nas do wylania?

- Do nagród Grammy Ashley! –Odparł radośnie, a ja przez jeden piekielnie długi moment przetwarzałam wszystkie informacje jakie dostałam w tym krótkim zdaniu. Powoli na mojej twarzy zagościł uśmiech w rozmiarze XXL, a w oczy rozjarzyły się szczęściem. Podskoczyłam z przejęcia, podrzucając do góry jaśka.

- Nie, to jest spełnienie marzeń!- Wrzasnęłam tańcząc jakiś głupi taniec radości.

- Nawet dwa spełnienia. Mamy dwie nominacje: Najlepszy debiutancki album i najlepszy rockowy zespół roku!- Poprawił mnie łaskawie, a ja myślałam że śnię. Czort niech trafi wygraną, nawet jeśli nie zdobędziemy żadnej statuetki to same nominacje stawiają nas w szeregu najlepszych! W przypływie emocji rzuciłam się na Yasu i razem polegliśmy na łóżku, śmiejąc się i kotłując.

- jesteśmy najlepsi!- Wyszeptałam przez zęby zaciśnięte ze śmiechu. Jego czarne okulary zleciały mu z nosa i mogłam spojrzeć prosto w jego przenikliwe oczy. Zaśmiał się pocieszne i objął mnie rękami. Nagle do pokoju wszedł Japhrimiel oczywiście bez pukania i oczywiście w najmniej odpowiednim momencie. Ustał w drzwiach wielce zdziwiony i wytężył swój orli wzrok, bacznie analizując zastałą sytuację.

- Eeee… Hmmmm…Tsa.- Wyjąkał i podrapał się po głowie, najwidoczniej coś przetwarzając. Odwrócił się lekko do tyłu.- To w końcu kto z kim jest bo trochę nie kumam.

- Tłumaczyłam Ci to bardzo jasno. Czego nie zrozumia…- W drzwiach pojawiła się Finix, która zapewne zdążyła już wrócić z zajęć.- … łeś.- Dokończyła i przekręciła zabawnie głowę na bok.- Shin!- Wrzasnęła i po chwili obok niej stanął niebieskogłowy.

- Czego chcesz kobieto.

- Wytłumacz mi to proszę…- Wskazała na mnie i na Yasu. Zastygliśmy w bezruchu patrząc z wielką przyjemnością na ten kabaret. Shin zamaszyście odwrócił głowę spodziewając się, że zobaczy coś bardziej normalnego. Jakby to powiedzieć… trochę się zdziwił.

- Echhh… No więc…- Zaczął całkiem dobrze, tylko z końcówką mu się trochę nie udało.- Wiesz… Nobu!- Przybył i ostatni z czwórki cyrkowców. Wkraczając przeciągał się ospale i oparł zmęczoną głowę o ramie Shina. Ten szturchnął go łokciem i wskazał na nas brodą. Mina Nobu była bezcenna.- Wytłumacz.- Sapnął Shin spoglądając na niego z ukosa.

- Czy tam na łóżku leży Yasu, a na Yasu Ashley, czy mam jakieś zwidy ze zmęczenia?- Znowu ziewnął, a ja razem z Yasu buchnęliśmy śmiechem. Gdy w końcu się uspokoiliśmy, Yasu zgrabnym ruchem posadził mnie na swoich kolanach i już w miarę w pozycji siedzącej znów spojrzeliśmy badawczym wzrokiem na ten cały tłum sterczący w drzwiach mojej sypialni.

- O widzisz… No teraz to już na przykład nie leżą.- Stwierdziła Finix potrząsając z uznaniem głową. Przewróciłam oczami i w błagalnym geście podniosłam i upuściłam z klapnięciem rękę.

- Jesteście dziwni wiecie?- Mruknęłam ciągle chichocząc pod nosem. Stadko trochę wzburzyło swoje miny, zapewne chcąc okazać oburzenie.

- No tak. To my jesteśmy dziwni.- Mlasnął Nobu, a ja wstałam i podeszłam do niego nadal śmiejąc się jak głupi do sera. Ustałam przed nim i spojrzałam prosto w jego niebieskie oczy. Stał jak wryty, a ja miałam dziką radochę z tego faktu. Przejechałam palcem wskazującym po jego barku i westchnęłam.

- Powiem tylko jedno.- Nachyliłam się mu do ucha, a jego wzrok wyrażał zdziwienie. Poczułam jego przyśpieszony oddech…- BLAST został nominowany do Grammy.

- Co?- Sapnął nadal jeszcze nie dowierzając temu co usłyszał. Shin podskoczył do góry, po czym przybił piątkę z Finix.

- Grammy skarbie… docenili nas.- Mruknęłam przyglądając się jak jego kąciki ust powoli szybują do góry.

- Grammy!!! JEST!!! Tak, tak, tak!- Zawył podskakując i łapiąc mnie w objęcia. Po paru minutach śmialiśmy się wszyscy i tańczyliśmy świętując tryumf BLAST. To było coś… promyk szczęścia w tym pogmatwanym życiu… Kurde TO naprawdę było coś!

Trochę się rozpisałam, ale nie chciałam urywać końcówki, a potem dokańczać jedno czy dwa zdania w następnej części. Więc jest tak jak jest i tak być musi. Albowiem jak to powiedziała Ash „TO naprawdę było coś!” :D Pozdr. i zapraszam do czytania!!!!!!!!!!!!!!



sobota, 17 grudnia 2011, daguska93

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Patusia, adtx121.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/12/17 21:39:10
Lubie to ! Grammy szok i w ogule super notka <3 aHahaa
-
Gość: d:d:d, public-gprs176785.centertel.pl
2011/12/18 13:08:34
BLAST robi się gwiazdą!! A ta akcja z Ash i Yasu jak tamci przychodzili!!! WSPANIAŁA!! Świetna notka:D oby tak dalej! :D:D:D
-
Gość: Andzia, ime45.internetdsl.tpnet.pl
2011/12/21 13:43:55
Świetna część:D Cudnie mi się ją czytało i nie mogę się doczekać na następną. Mam nadzieje, że również będzie wspaniała... Co ja piszę NA PEWNO BĘDZIE!!!! PZDR> :*
-
Gość: Lenka, abgl30.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/12/22 17:27:09
Jak zwykle świetnie ;) Grammy o.O?! Mega :)
Zapraszam do mnie na NN :)
avatar Dodaj do ulubonych Sblogi.pl - ranking blogów - toplista blogow Fajne blogi .::Blogi nastolatek::. Strony z Michaelem Jacksonem ! <3 Najlepsze Blogi michaeljackson.pl Create your own banner at mybannermaker.com!
Make your own banner at MyBannerMaker.com! Zareklamuj bloga! Blogowisko.org @@@@@@@@@@@@@@@@@
SUBskrypcj@
NOWA CZĘŚĆ OPOWIADANIA

Twój email



dowiedz się więcej >>