Blog > Komentarze do wpisu

"Nie z tego świata" cz.67

        **************
- Sala jest do waszej dyspozycji.- Założył na głowę swoją czarną „Fedorę” i zaprezentował wnętrze zgrabnym ruchem dłoni.- Bawcie się dobrze…- Dodał, a ja spojrzałam na niego dziwnym wzrokiem.
- Myślałam, że zostaniesz.- Odparłam z nieukrywanym zawiedzeniem. Odwrócił się do mnie i uśmiechnął, jakby był tylko do tego stworzony. Tak… uśmiech Michaela jest jego wielkim atutem.
- Nie chciałem wam przeszkadzać w nagraniu.- Stwierdził nieśmiało.
- Potrzebujemy widowni.- Mocny głos nastrajanego basu rozniósł się po Sali. Mike uśmiechnął się do Shina.
- Widzę Shin, że koncert to twój prawdziwy żywioł.
- No jasne! Dlatego musisz zostać i choć trochę pokrzyczeć nazwę zespołu.- Odwzajemnił uśmiech i znów uderzył kostką do gry w napięte struny gitary. Spojrzałam na zagadkową minę Jacksona, który najwyraźniej rozważał wszystkie za i przeciw. Po minucie ciszy, w której odbijały się uderzenia bębnów Yasu i nuty gitary, w końcu nasz gość specjalny przemówił. Wzruszył bezradnie ramionami.
- Skora tak się sprawa przedstawia… z przyjemnością zostanę waszą osobistą widownią.
- No to bajka!- Odparłam poprawiając rękawiczki na nadgarstkach. Chwyciłam mikrofon i odwróciłam się w stronę Japhrimiela, który nadal usilnie kontemplował obecność swojej nowiuśkiej gitary elektrycznej. Posadę w zespole przyjął bez zastanowienia, a wręcz cieszył się jak małe dziecko. Obiecał, że zrobi wszystko by grać tak dobrze jak Nobu, a nawet i lepiej. Uwierzyliśmy… nikt z taką determinacją w oczach nie może kłamać.- Braciszku gotowy?- Mruknęłam widząc jak zawiązuje niesforne dredy do tyłu.
- Od urodzenia maleńka.- Uśmiechnął się zawzięcie i stanął obok mnie zajmując miejsce gitarzysty. Poczułam się pewniej gdy ta pustka po Nobu, choć w tak małym stopniu została zapełniona. Westchnęłam, odganiając nadchodzącą migrenę, po czym spojrzałam się najpierw na Shina, a potem do tyłu na Yasu.
- Gotowi?
- Zacznijmy zabawę…- Mruknął Shin, a w powietrzu uniósł się rytm, wystukiwany przez Yasu. To był spontan… pierwsza piosenka po tych wszystkich wydarzeniach… pierwsza piosenka bez Nobu.

- To było naprawdę świetne!- Usłyszeliśmy szczery głos Michaela, który z przejęciem klaskał nam brawo. Spojrzałam na Yasu i przesłałam mu uśmiech błogiej satysfakcji. Z chwilą grozy czekałam na jego reakcję… ku mojej uciesze i wewnętrznemu spokojowi, odwzajemnił uśmiech… tak szczerze.
- Japh, jestem pod wrażeniem. Ty naprawdę umiesz grać.- Zażartował Shin, klepiąc mojego, osobistego brata w plecy. Ten zmrużył złowieszczo oczy i zawiesił ramię na nim, przyciągając jego chude ciało do siebie.
- Przepraszam, ale czy to nie było oczywiste?!- Mruknął, uśmiechając się pod nosem jak największy cwaniak pod słońcem.
- Wszyscy jesteśmy w szoku.- Dodał Yasu, zapalając papierosa. Zachichotałam, słysząc tą lekko i jakże normalną rozmowę.- Oficjalnie należysz do BLAST.
- Ale mnie zaszczyt kopnął!- Wzniósł do góry dłonie, a ja posłałam mu kuksańca w bok.
- Żebyś wiedział.- Warknęłam.
- Zamierzacie nagrać nową płytę?- Spytał się Mike, podchodząc do nas posuwistym krokiem. Jego czarne włosy przyjemnie falowały, a biel koszuli lekko kontrastowała z karmelowym zabarwieniem skóry. Czarne spodnie z różnymi paskami i licznymi klamrami, niczym wyjęte z teledysku do „Bad”, oraz ciężkie buty motocyklisty, sprawiały wrażenie niegrzecznego chłopca.
- Czas otrząsnąć się i wziąć do pracy. Dostaliśmy wiele listów z pytaniami, co dalej. Nasi fani dali nam do zrozumienia, że mimo wszystko czekają… jednogłośnie postanowiliśmy, że ich nie zawiedziemy.- Odparł Yasu, zgrabnie wywijając w dłoniach pałeczkami. Grał od małego. A tak w ogóle, zaczął przez przypadek… Jego opiekunowie od dawna rozmyślali nad tym, co mu kupić na zbliżające się urodziny. Wielokrotnie pytany Yasu, odpowiadał że nie potrzebuje niczego. Że jest dobrze, tak jak jest, jednak oni byli nieustępliwi. Pewnego dnia, gdy kolejny raz padło owe pytanie, Yasu przeglądał akurat magazyn muzyczny… odpowiedział bez namysłu i bez zastanowienia. Po prawdzie jedynie dla zaspokojenia pragnienia swoich opiekunów. Powiedział, że chciałby mieć perkusję… no i ją dostał. Yasu nie byłby sobą, gdyby pozwolił żeby tak kosztowny sprzęt, stał bezczynnie i zarastał brudem. Tak też zaczął uczyć się tej pięknej profesji, aż jego umiejętności zaczęły przewyższać niejednego, zawodowego perkusistę.
- Fani… to oni nas napędzają. Bez nich byśmy nie istnieli.- Stwierdził Michael.- Nowa płyta będzie dla nich najlepszym prezentem i podziękowaniem za wsparcie.
- Też tak pomyśleliśmy. Mamy nawet parę kawałków, które świetnie się nadadzą.- Yasu przyznał mu rację, a ja uśmiechnęłam się cwaniacko pod nosem.
- Nobu jak dostawał weny, to pisał tak długo aż nie mógł już patrzeć na pięciolinię. Dzięki temu mamy całkiem niezłą kolekcję… piosenek bez słów.- Mruknęłam nie tracąc animuszu. Skończyło się użalanie nad sobą i wieczne biadolenie, jaka ta Ashley jest biedna i nieszczęśliwa. Otóż od jakiegoś czasu, nasza mała Ash nie ma zamiaru płakać i roztrząsać tego co było. Nobu na wieki pozostanie we mnie i nic tego nie zmieni.- Na długi czas będzie miał wkład w naszą twórczość.
- No dobra to, co zwijamy się?- Zawył Shin, szturchając mnie zalotnie jak małe dziecko. Zmrużyłam złowieszczo oczy.
- Ale się napracowałeś!- Stwierdziłam widząc jak zdążył już schować bas do futerału. Najwyraźniej gdzieś mu się strasznie śpieszyło…
- Śpieszę się.- Podszedł do mnie i przekręcił zabawnie głowę. Prychnęłam nieznacznie i uniosłam wzrok do góry.
- Co ty nie powiesz? No w ogóle po Tobie nie widać.
- Ironizujesz, prawda?- Sapnął nazbyt mądrze, jak na jego naście lat.
- Mów.- Nakazałam, dając mu jednocześnie do zrozumienia, że jeśli nie zacznie gadać to stąd na pewno nie wyjdzie.
- Z nią nie wygrasz, młody.- Wtrącił się Yasu, a ja wskazałam w jego stronę palcem i pokiwałam twierdząco głową. Niebieskogłowy westchnął teatralnie i mlasnął ustami, jakby właśnie w tym momencie pogodził się z faktem dokonanym.
- Idę na randkę.- Wymamrotał szybko i dość nie wyraźnie… wcale nie chciał, żeby ktokolwiek go zrozumiał. Cała sala wytężyła słuch, nawet delikatna rozmowa pomiędzy Yasu i Michaelem, ucichła. Wysunęłam głowę do przodu.
- Nie dosłyszałam…
- Aleś ty uparta! Idę na randkę. Muszę Cię zmartwić maleńka, ale nie jesteś jedyną kobietą w moim życiu.- Stwierdził wielce rozbawionym głosem.
- I dzięki Bogu.- Odetchnęłam z ulgą. Naprawdę poważnie zaczynałam się o niego martwić. Jest przystojny, młody, gra w zespole rockowym… powinien przyciągać panienki jak magnes, jednak w tym osobliwym przypadku było inaczej. Shin nie miewał dziewczyn i nie odczuwał głębszej potrzeby, znalezienia takowej. Nobu od czasu do czasu, drażnił się z nim i sugerował, że nasze maleństwo woli wysokich brunetów. Z wiadomych przyczyn, przestał tak żartować. Śliwa pod okiem jest mało wyjściowa…- Może zaprosisz ją do nas na jakąś kolację lub coś?- Zasugerowałam delikatnie, a chłopcy zachichotali w oddali jak małe stadko hien.
- Eeee…- Westchnął, co mogło oznaczać raczej tylko jedną odpowiedź. Ach te dzieci.- Mała, odczuwam dziwne wrażenie, że zaczął Ci się włączać instynkt macierzyński.
- Dobra! Pasuje! Ostatni raz, próbowałam być miła.- Uniosłam do góry ręce w teatralnym geście, a niebieskogłowy jedwabistym krokiem, podszedł bliżej i złożył na moim policzku jakże soczysty pocałunek. Na jego twarzy wykwitł uśmiech… tak dawno go nie widziałam.- Tylko nie szalej…
- Będę grzeczny mamusiu.- Mruknął.
- Spadaj.- Warknęłam, jednocześnie uśmiechając się pod nosem. Odwzajemnił uśmiech i już po sekundzie zniknął, zostawiając nas z całą masą pytań.
- Shin się zakochał.- Stwierdził Yasu, podrzucając do góry pałeczki. Spojrzałam na Michaela, który rozmawiał po cichu z Japhrimielem jak starzy kumple. Pamiętam ich pierwsze spotkanie… stanowczo nie należało do udanych.
- Najwyraźniej… Jeszcze go takiego nie widziałam. Leci do niej jak na skrzydłach… mam tylko nadzieję, że ta dziewczyna nie wyrwie mu ich jak małej, bezbronnej muszce.
- Cóż za kwieciste porównanie.- Poprawił okulary, sprawiając wrażenie lekko rozbawionego. Ach… jeśli mam być szczera, to rzeczywiście… cała ta sytuacja z boku wyglądał trochę zabawnie. Młody chłopak najnormalniej w świecie, biegł na spotkanie ze swoją dziewczyną, a ja jak stara i gderliwa mamuśka, zrzędziłam mu nad uchem. Gdybym była na jego miejscu, zapewne też bym się zirytowała.- Musimy poczekać jak to się dalej rozwinie. Wiesz, że jest mu bardzo trudno nawiązywać nowe kontakty. To dość specyficzny chłopak…
- Mnie to mówisz? Dobrze pamiętam, jak musieliśmy dać popalić tym gościom z jego dawnej szkoły. Czepiali się jego stylu i niebieskich włosów… Jak Boga kocham, zero tolerancji.
- Nie możliwe, ktoś gnębił Shina? On wcale nie wygląda na chłopaka, który by się przejmował takimi rzeczami.- Zdziwienie Michaela było całkiem uzasadnione.
- Ach… powiem Ci, że to dość skomplikowana sprawa. Shin na samym początku nie wyglądał tak jak teraz. Był małym, biednym chłopcem, który szukał swojego miejsca na ziemi. Nie wiedział czego chce, a jego oryginalny gust często nie odpowiadał jego rówieśnikom.- Potarłam kark i spojrzałam porozumiewawczo na Yasu, Japhrimiela i Michaela. Ten ostatni zmarszczył brwi i pokręcił z niesmakiem głową.
- Shin jest świetnym chłopakiem. Nienawidzę, gdy ludzie oceniają drugich ludzi, jedynie po wyglądzie lub odrzucają ich za to, że lubią coś innego niż wszyscy. Dobrze, że trafił na Was…
- Po prostu postanowił robić to, co kocha. A kocha grać na basie… to jego pasja i miłość aż po grobową deskę.- Yasu schował pałeczki do torby i wyłączył wzmacniacze od gitar, które mruczały jak koty.
- Tak.- Przyznał rację, a jego kręcone włosy podskoczyły zabawnie do góry, a czekoladowo czekoladowe oczy zaświeciły w półmroku jak dwie gwiazdy.- Przyglądałem mu się dzisiaj na próbie. Gdy zaczyna grać, przenosi się do całkiem innego świata. Przestaje się przejmować błahymi sprawami, ignoruje żal, ból, problemy, po prostu zaczyna uderzać w struny, a wszystko to co złe znika jak za dotknięciem magicznej różdżki. Najprzyjemniej jest przyglądać się jego twarzy… tak spokojnej, szczęśliwej, na której profesjonalizm i pasja są wyryte jak w kamieniu. Na zawsze… i zawsze.
- Ładnie to powiedziałeś…- Mruknęłam, bezwiednie opierając się o ścianę, pokrytą szarą boazerią.- Żeby dostrzec piękno jakie w sobie kryję trzeba go poznać, jednak większość ludzi zaczyna go oceniać na pierwszy rzut oka, nie fatygując się by zamienić z nim choć słowo.- Moje słowa były gorzkie, lecz prawdziwe. Tak było z nami wszystkim… Wszyscy jakby boją się do nas podejść i spróbować zrozumieć to co czujemy. Najgorsze jest to, że takich ludzi jest miliony. Myślę, że każdy nie pokazuje swojej prawdziwej twarzy, bojąc się że zostanie odrzucony przez swoje środowisko. Trzeba się nieźle napracować, by znaleźć kogoś przy kim można być naprawdę sobą.
- Ludzie są powierzchowni.- Stwierdził Japhrimiel, pocierając brodę. Jego oczy dobrze wiedziały o czym mowa.- Często nawet nie próbują poznać, bo uważają to za wygodne i jakże odpowiednie. Nie potrafią zrozumieć i spróbować.
- No, ale chyba Shin znalazł w końcu kogoś po za wami, komu może zaufać. Widzieliście z jaką moną do niej leciał?- Mike wzruszył ramionami i posłał do nas przyjazny uśmiech, który tłumaczył wszystko. Tak. Mogliśmy być pewni, że nasz mały chłopczyk doroślał, a sam Król Popu dostrzegł to dając nam nadzieję, że ten niepokorny chłopak znajdzie to czego tak wytrwale szukał od samego początku… miłości.
- To była mina zakochanego…- Odparłam, szczerze ciesząc się tą oczywistością w duchu. Słyszysz Nobu? Shin się zakochał…

Wiatr przyjemnie muskał nasze ciała, a ciepłe promienia słońca łaskotały policzki dając znak, że nadchodzi wiosna. Szliśmy alejką w parku, ciesząc się spokojem i tym, że nikogo nie było. Pustka aż dziwiła… Wydawało by się park… piękna pogoda, wszystko tak idealne, że niemalże magiczne, a jednak nie było żadnych świadków tego tajemniczego przedstawienia. Tylko ja i Michael.
- Dziękuje, że mnie odprowadzasz.- Mruknęłam, nieśmiało spoglądając na niego z boku. Czarna marynarka, subtelnie okalała klatkę piersiową skąpaną w bieli zwykłego T-shirtu. Nagle czekoladowe oczy, obdarzyły mnie swoim spojrzeniem i nagle poczułam, że jest lepiej.
- Cała przyjemność po mojej stronie. Nie dziwie się, że wolałaś wracać na piechotę niż tłuc się w dusznym samochodzie. Mamy piękną pogodę…
- Tak… Już dawno nie zwracałam uwagi na takie rzeczy. Za dużo się działo… stanowczo za dużo.- Odparłam, skacząc figlarnie po kostce brukowej. Taka zabawa… nie można ustać na złączeniu. Małe dziecko wyrywało się ze mnie niemiłosiernie, chcąc zniwelować obciążenie dorosłego świata.
- Na pewno chcesz nagrać płytę teraz? Może lepiej żebyś odpoczęła i porozmyślała…
- Nie. Mam dość myślenia o tym wszystkim. Każdego wieczoru leżę w łóżku, gapiąc się bezsensu w sufit. I wiesz co robię? Michael ja myślę. Non stop rozważam wszystkie możliwości. Durne pytanie, które na okrągło lata w mojej głowie „ Co by było gdyby?!”.- Pokręciłam delikatnie głową i westchnęłam z nieukrywaną ulgą.- Praca mnie wyleczy. Muzyka i chłopcy również… BLAST mnie wyleczy.
- Są dla ciebie ważni.- Stwierdził, coś tak oczywistego, co jednak wywołało u mnie błogie zdziwienie. Uśmiechnęłam się tępo sama do siebie, a przed oczami przeleciały mi twarze moich wiernych przyjaciół. Na samym końcu tej parady pojawiła się twarz Nobu. Jak zawsze piękna i roześmiana. Jednak był jeszcze ktoś… Podniosłam wzrok do góry i napotkałam ciepłe, czekoladowo czekoladowe oczy, które zawisły nade mną jak dwie gwiazdy. Do grona przyjaciół z całą pewnością mogłam również zaliczyć Michaela, który mimo wszystko co się zdarzyło, nie postanowił uciec z krzykiem, a wręcz przeciwnie. Został i postarał się by nikt nie odczuł jakiegokolwiek dyskomfortu z jego strony.
- Jesteście…- Poprawiłam go pośpiesznie.- Jesteście dla mnie ważni. Razem i każdy z osobna.- Tym razem to na jego twarzy, rozkwitło zdziwienie. Patrzył się na mnie pytającym wzrokiem i co jakiś czas, potrząsał powabnie głową jakby nie dowierzając.
- Jesteśmy?
- Tak Michael. A co? Myślałeś, że nie zaliczasz się do tego grona? Muszę Cię rozczarować.- Zachichotałam, chcąc trochę rozluźnić całą sytuację.
- Dziękuje Ci.- Sapnął dziwnym głosem, a ja nie wiedziałam za co to. Ostatnio za dużo osób, mówiło te słowa w moją stronę. Najgorsze w tym wszystkim było to, że ja ani trochę nie czuję bym na to zasługiwała. Co jak takiego niby zrobiłam żeby mi za cokolwiek dziękować. Potrząsnęłam przecząco głową. Czas przerwać ten zaklęty krąg.
- Nie, to ja Ci dziękuje. Dziękuje Ci za to, że tu nadal jesteś. Że pomogłeś nam i że nadal mogę rozmawiać z tobą jak z przyjacielem. To dla mnie bardzo ważne…- Poczułam jak jego ciepła dłoń splata smukłe palce z moimi palcami. Uśmiechnął się tak szczerze i niewinnie, a ja zrozumiałam że będzie wszystko dobrze. Dotarło to do mnie i uderzyło z taką siłą, że aż zaniemówiłam.
- Uznajmy, że jesteśmy kwita.- Przechylił głowę na bok, a kosmyk czarnych włosów, który zdołał się oswobodzić z pozornie mocnego upięcia, powiewał na wietrze w rytmie nieznanej muzyki. Odwzajemniłam uśmiech. To była ta chwila… Nie potrzebowaliśmy niczego więcej. Odwróciliśmy się od siebie i z nadal splecionymi dłońmi poszliśmy dalej w nieznane. Zostawiając przeszłość za sobą. Czas zacząć nowy rozdział. Czas coś zmienić i sprawić by żal i ból po stracie, nie zawładnął naszymi umysłami do końca. Zaczynamy od początku…
Show musi trwać…

Witam wszystkich serdecznie!!! Co tam u Was, jak się miewacie? U mnie no cóż… Dużo roboty. Mhhh… na szczęście mogę się od czasu do czasu, zrelaksować się przed laptopem i napisać coś co wewnętrznie mnie ucieszy. O tak… pisanie sprawia mi nieziemską przyjemność i dzięki temu mogę wyrazić to co czuję. Gdy mam beznadziejny dzień i myślę sobie, że zaraz zwariuję, włączam muzykę i siadam przed laptopem. Otwieram nowy dokument, zamykam oczy i przez chwilę głęboko oddycham. Czekam… i przychodzi. Znienacka i bez zapowiedzi, zmusza moje palce do pozornie chaotycznego uderzania w klawiaturę. I nagle dostrzegam, że coś napisałam. Najważniejszy jest pomysł, co nie?
Dobra nie ględzę już więcej. Mam nadzieję, że nowa część się podobała. Zapraszam serdecznie na kolejne i zachęcam do pozostawiania komentarzy. Bardzo dziękuję czytelnikom, którzy regularnie mnie odwiedzają i podnoszą na duchu. Honto arigatou!  :P

sobota, 18 lutego 2012, daguska93

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/18 13:38:27
Zawsze po przeczytaniu nie wiem, co napisać. Chcę powiedzieć coś równie niezwykłego, jak notka. Chcę, żebyś wiedziała, co czuję czytając. Ale często brakuje mi słów. Jest tak wiele opowiadań o Michaelu,a każde z nich jest równie niezwykłe. I wiesz, uwielbiam to. W każdym z opowiadań na nowo poznaję Michaela i mogę się w nim znów zakochać. Twoje opowiadanie jest jednym z takich. Codziennie przekonuję się, że Michael nie tylko był niezwykły i utalentowany, ale miał równie niezwykłych i utalentowanych fanów. Cieszę się, że tu trafiłam. Piszesz naprawdę niezwykle i czytając przeżywam wszystko z bohaterami.
Jest więcej Michaela w tej notce, co mnie bardzo cieszy ;). Ja naprawdę nie rozumiem, jak można go nie kochać ;).
Wiesz, to, że mnie informujesz jest naprawdę przydatne. Nie muszę co chwile odświeżać, czekając na coś nowego. Jakbym miała tak robić z wszystkim blogami, które czytam, to chyba bym zwariowała ;).
Czkam z niecierpliwością na kolejną notkę! ;)
-
Gość: Patusia, adto220.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/02/18 21:50:25
Tak ja też stwierdzam że ty kobieto masz talent <3 Ja też jak większość czytających kocham Michaela ... a jak czytam tego twojego bloga to po prostu nie mogę w to uwierzyć z jaką ty pasją piszesz o Nim ;) Lubie soboty bo wiem że wieczorkiem przeczytam sobie twoje kolejne ciekawe opowiadanie hehe Lubie to !!
Dzisiejsza notka jak zwykle Superowa ;)
-
Gość: NINA, public-gprs173720.centertel.pl
2012/02/19 10:34:29
Opowiadanie znów wspaniałe i znów zakochałam się na nowo w calutkim zespole, oraz w Mike' u. Cieszę się. że Shin znalazł dziewczynę i czekam z niecierpliwością, jak ten wątek dalej się rozwinie. Co do obecności Michaela w opowiadaniu, to rzeczywiście jest go więcej, a to pozytyw nie z tej ziemi, choć nie powiem że bardzo podoba mi się styl w jakim piszesz i nawet jeśli Michaela nie ma dużo, to jest on opisany w taki sposób, że aż achhhh no rozpływam się! :D Piszesz świetnie i przekazujesz tyle uczuć i emocji, że każdą notkę przeżywam osobno i nie mogę wyjść z podziwu jak Ci się to udaje!!!!! :D:DD:D:D Stworzyłaś wspaniały klimat... WSPANIALE !!!
-
Gość: Mikuś P, public-gprs234374.centertel.pl
2012/02/19 18:07:30
Myślę, że masz naprawdę talent do pisania takich opowiadań. Powiem szczerzę, że chętnie przeczytałabym coś jeszcze, co wyszło spod twoich palców i nie koniecznie miało tematykę taką jak teraz... kiedyś coś wspominałaś o tym, że lubisz trochę fantastyki i przygody, pomieszanej z romansem... piszesz coś w tym stylu??? Jeśli tak to daj znać gdzie można to przeczytać, bo ja jestem chętna!!! :D
-
2012/02/19 20:38:37
Do Mikus... ach fakt trafiłaś w moje upodobania. Lubię literaturę fantastyczno przygodową. a jak trafi się jeszcze jakaś paranormalna miłość, to już w ogóle jest słodko:P Zaczęłam pisać swoje autorskie opowiadanie, bardziej z myślą o książce... Mam już całkiem sporą część i nadal się tworzy... Drugi pomysł też już jest na warsztacie... Jest w ogóle inny bo przede wszystkim piszę go z perspektywy faceta ( konkretnie wampira), a nie tak jak wcześniej wspomniane z perspektywy kobiety ( w tamtym opowiadaniu główną bohaterką jest łowczyni demonów). Myślałam nad ich wstawieniem ale na razie nie mam czasu nad posiedzeniem by stworzyć dla nich odpowiednie miejsce... Nie chcę wrzucać wszystkiego do jednego worka ;P Więc jeśli chcecie przeczytać moje opowiadania o zabarwieniu fantastycznym, musicie niestety jeszcze trochę poczekać. Jak znajdę czas to coś wykombinuję! :D
POZDRAWIAM daguska93
avatar Dodaj do ulubonych Sblogi.pl - ranking blogów - toplista blogow Fajne blogi .::Blogi nastolatek::. Strony z Michaelem Jacksonem ! <3 Najlepsze Blogi michaeljackson.pl Create your own banner at mybannermaker.com!
Make your own banner at MyBannerMaker.com! Zareklamuj bloga! Blogowisko.org @@@@@@@@@@@@@@@@@
SUBskrypcj@
NOWA CZĘŚĆ OPOWIADANIA

Twój email



dowiedz się więcej >>