Wpisy z tagiem: blog o Michaelu Jacksonie

sobota, 26 listopada 2011

Tydzień minął i czas wstawić następną część opowiadania o Michaelu Jacksonie i Ashley Fox. Mam nadzieje, że znów uda mi się zatrzymać waszą uwagę na czas czytania tej części i sprawię, że nie będziecie się mogli doczekać następnej! Mam nadzieję, że się uda, no to czas spróbować! Zapraszam! ;D

*****************

Podniosłam zamaszystym ruchem słuchawkę i wypaliłam lekkim głosem jak jakaś dzierlatka:

- Tak słucham?- Sama nie poznałam tego głosu. Był pozbawiony żalu i uprzedzeń i tak jakbym otrząsnęła się z koszmaru jaki ostatnimi czasu ciągle mnie nawiedzał.

- Ashley? To ja Michael.- Jego głos był taki delikatny, a zarazem męski. Ostrożnie ważył słowa zabawnie pomrukując co jakiś czas.

- Cześć…- Odparłam tępo tak jakbym wstydziła się przed rozmową z super przystojnym chłopakiem. Nie mogę przecież zachowywać się jak jakaś nastolatka! Nie mogę prawda!?- Coś się stało, że dzwonisz?

- Kiedy wracasz?- Spytał, zbywając moje pytanie. Nie przejęłam się tym zbytnio i zaczęłam się zastanawiać nad odpowiedzią. Tak naprawdę nie miałam jakoś bliżej określonego terminu powrotu, więc westchnęłam cicho i podrapałam się z zamysłem po głowie.

- Nie myślałam jeszcze nad tym…- Wypaliłam w końcu pocierając nadgarstkiem biodro. Mimowolnie kąciki moich ust wygięły się do góry. Naprawdę cieszyłam się, że zadzwonił do mnie. Ostatnio nie mieliśmy szansy porozmawiać, a cała ta sytuacja robiła się coraz dziwniejsza. Tajemnicze zachowanie oraz ciągłe niedopowiedzenia Yasu też wcale nie pomagały.- Mike?

- O co chodzi?- Mruknął niewinnie, a jego głos sprawiał że na mojej skórze budziła się gęsia skórka. Kochałam jego głos, ten miękki szelest słów jakie wydobywały się z jego idealnych ust. Być może za bardzo go idealizowałam, ale miałam to naprawdę gdzieś bo dla mnie był ideałem.

- Naprawdę cieszę się, że dzwonisz.- Wreszcie wydusiłam to z siebie, zdając sobie sprawę z tego że ani trochę już nie jestem na niego zła. Wmawianie sobie że zostaniemy przyjaciółmi zdawało mi się lepszym pomysłem niż wieczna uraza. Usłyszałam lekki chichot w słuchawce.

- Cieszę się, że ty się cieszysz.- Zagrał słowami, a ja pożałowałam że jestem taka miła. Teraz jeszcze będzie się ze mnie naśmiewał! Zaśmiałam się trochę ironicznie, ale bardziej przyjaźnie niż chciałam.- Muszę Cię ostrzec…- Nagle jego ton uległ zmianie. Nadal był przyjazny, ale jednocześnie pełen obaw i cienia poczucia winy. Moja mina zmieniła się w zastraszającym tępię, a za drzwiami usłyszałam ożywiony ruch i stukanie butów.

- Michael, co się stało? Przed czym ostrzec?- Zadawałam coraz więcej pytań, a gwar coraz bardziej się podnosił.

- Brook kłamała i nadal…- Zaczął jednak w tej samej chwili do domku wpadł Yasu z resztą chłopaków, którzy rozproszyli się po pokoju. Zaczęli chaotycznie i w pośpiechu pakować nasze rzeczy. Przycisnęłam słuchawkę do piersi i spojrzałam na nich przerażonym wzrokiem. Yasu podszedł do mnie i wziął po czym krótko do niej mruknął:

- Zajmę się nią. Już tu są..- I odłożył ją, a ja stałam w osłupieniu nie wiedząc co się dzieje. Serce waliło mi niesamowicie, a skóra zalała się zimnym potem.- Musimy wracać. Jak najszybciej… w samochodzie Ci wszystko wytłumaczę. Szybko się spakuj…- Nie musiał mi powtarzać dwa razy. Nie miałam pojęcia co się dzieje, lecz widząc go tak poważnego nie mogła lekceważyć tego stanowczego rozkazu. Coś się stało, a tu już nie byliśmy bezpieczni…

Auto Yasu mknęło niezauważenie autostradą, a my siedzieliśmy milcząc. Nie mogłam tak dłużej… Uciekałam ale nie wiedziałam przed czym, ani Mike ani Yasu nie zdążyli mi niczego wytłumaczyć. Zmarszczyłam groźnie brwi i w końcu zapytałam:

- Może mi nareszcie wyjaśnicie co się takiego stało?- Cisza tak jakby się powiększyła, a zamyślenie na twarzach chłopaków stawało się nie do zniesienia. Yasu westchnął ciężko i poprawił swoje czarne okulary.

- Michaelowi udało się wszystko wyjaśnić.

- Jak to!?- Aż usiadłam do niego przodem poprawiając niewygodnie wbijający się w ciało pas.

- Brook kłamała. Kłamała, że jest w ciąży i kłamała że spała z nim.- Serce zacisnęło mi się niebezpiecznie, a oczy powiększyły się niesamowicie. Nie wierzyłam w to co słyszę…

- Kłamała? Ale…- Jąkałam się kręcąc przecząco głową. Spojrzałam na Shina, a potem na Nobu którzy potwierdzili słowa Yasu kiwnięciem na tak.

- Upiła go, a potem upozorowała tą całą historię.- Dokończył.

- Jak ona mogła coś takiego zrobić. Ale jeśli wszystko się wyjaśniło… zaraz.- Zmarszczyłam brwi i potargałam jeszcze bardziej swoje krótkie włosy.- Mike dzwonił powiedział, że chce mnie przed czymś ostrzec… Yasu o co chodzi?!

- Brook nie ma zamiaru tak łatwo odpuścić. To że my znamy prawdę to nie znaczy, że cały świat ją pozna. Wykrzyczała, że do niczego się nie przyzna i że zniszczy ciebie.

- Mnie? Co ja do cholery jej takiego zrobiłam?

- Zabrałaś jej Jacksona.- Wtrącił się Nobu patrząc na mnie swoimi wielkimi i błękitnymi oczyma.

- Ale przecież oni nie byli razem gdy go poznałam. Słyszysz!? Nie byli…

- Wiemy o tym, lecz w jej oczach wygląda to nieco inaczej. Mniejsza o to… Po kłótni z Michaelem poleciała od razu do wszystkich możliwych gazet i do telewizji. Tam naopowiadała głupot…

- Jakich Yasu! Proszę przestań owijać w bawełnę!- Wrzasnęłam, a napięcie gromadzące się w mięśniach sprawiało tępy ból.

- Że rozstała się z Jacksonem i że to wszystko twoja wina. Że pokłóciłaś się z nią, a ona przez nerwy spowodowane twoją osobą…

- Nie proszę cię nie mów że…- Zakryłam usta z przerażenia i pokręciłam jeszcze mocniej głową. Ona nie mogła przecież tego zrobić, każdy ma jakieś hamulce… każdy!

- … straciła dziecko.- Wymamrotał ponuro, a ja poczułam jak moje serce staje. Skórę przeszedł zimny dreszcz, a dłonie zacisnęły się nerwowo w pięść. Całe LA przez nią będzie mnie uważać za najgorszą… Boże co ona najlepszego zrobiła.- Musieliśmy wyjechać ze Stonebrige ponieważ dziennikarze już nas namierzyli. To była kwestia czasu, kiedy się tam zjawią i zaczną natarczywie zadawać miliony bolesnych pytań.

- Ludzie mnie znienawidzą… Każdy uwierzy zranionej dziewczynie, która niby poroniła, niż tej przez którą się to stało.- Mój głos zadrżał, a grunt powoli osuwał mi się spod nóg.

- Jakoś to wyjaśnimy, przecież nie uda jej się okłamać całego świata.- Odparł Shin dotykając delikatnie kciukiem mojego ramienia. Spojrzałam na niego smutno i przygryzłam nerwowo dolną wargę. W złą godzinę powiedziałam, że już nic gorszego mnie nie może spotkać. Szybko los mi przypomniała o swojej ciemnej stronie, boleśnie doświadczając. Ze zdrady jakoś się podniosłam, ale jak podniosę się z czegoś takiego? Moje dobre imię ucierpi na tym niesamowicie, a wiara w ludzkość poważnie się nadwyręży.

- Wystarczy by ludzie w LA jej uwierzyli… Ona naprawdę mnie zniszczy…- Mruknęłam smętnie i założyłam na nos czarne okulary, spostrzegając że zajeżdżamy pod moje mieszkanie.- Zostaniecie dzisiaj u mnie?- Spytałam z nadzieją spoglądając jednocześnie na Finix. Znalazłam w jej twarzy aprobatę i pocieszające zrozumienie.

- No jasne maleńka…- Odparł słodko delikatnym głosem Nobu, a ja westchnęłam z ulgą otwierając drzwi. Wysiedliśmy zbierając się do zebrania pakunków. Shin,Finix i Yasu wystrzelili piersi zabierając o dziwo wszystko, a mnie i Nobu pozostawiając w tyle. Wcale mi to nie przeszkadzało i leniwym krokiem zmierzałam ku głównym drzwiom. Nagle znikąd pojawili się fotoreporterzy i otoczyli nas z każdej strony nie dając żadnej drogi ucieczki. Nerwowa panika rozeszła się po moim ciele w zastraszającym tępię, a blask oślepiających fleszy wywoływał ból głowy i ogólną złość. Jakby tego było mało zalała nas fala pytań i innych spekulacji, które były wymierzone w moją kruchą psychikę.

- Jak Pani się ustosunkuje do słów swojej rywalki?- Jakiej rywalki? Kręciłam z niedowierzaniem głową.

- Czy była Pani świadoma tego, że jest ona w ciąży z Jacksonem?- Następne pytanie, które padło jak strzał z karabinu maszynowego.

- Jak mogła Pani zniszczyć ich związek?- Ja zniszczyłam? Ludzie, co za głupoty ona wam na opowiadała.

- Czy to Pani spowodowała ich rozstanie oraz poronienie Brooke?- To pytanie przeszło mnie na wylot, przebijając moje serce na wskroś. Co ja mogłam odpowiedzieć? Byłam potencjalnym powodem rozpadu związku Michaela i Brooke, o ile jakikolwiek istniał, który przychodził na myśl każdemu. Żadnego usprawiedliwienia… Co miałam powiedzieć żeby uwierzyli w moją niewinność…

- To nie tak…- Mamrotałam cicho powoli cofając się do tyłu, przytłaczana tym wszystkim… Światła fleszy wirowały, a czas jakby stanął w miejscu…

- Po co miała niby rozbijać czyjś związek, skoro sama ma chłopaka?- Nagle Nobu stanął obok mnie i objął swoim silnym ramieniem. Nie wiedziałam co się dzieje i tylko oddychałam powoli by uspokoić samą siebie. Przed oczami miałam jedną wielką plamę światła.

- Kogo? Jak to?

- Kto to jest?

- Od kiedy?- Padł dziki deszcz pytań, jednak Nobu zaśmiał się pod nosem i westchnął teatralnie.

- Ashley Fox po rozstaniu z Michaelem Jacksonem związała się ze mną. Jesteśmy parą od kilkunastu tygodni i to było by śmieszne, gdyby moja dziewczyna rozbiłaby związek swojego byłego. Wyjechaliśmy do domku letniskowego należącego do mojej rodziny. Tam nie kontaktowaliśmy się ani z Jacksonem, ani z tą całą Brooke. Jej słowa są pomówieniami…- Wystosował te wyjaśnienia, a ja nie wierzyłam w to co słyszę. Ten człowiek właśnie ratował mi tyłek…

- Jaki macie na to dowód?

- A może to wy kłamiecie?- Wrzask ich oślizgłych głosów przyprawiał mnie o mdłości, a syk aparatów coraz bardziej doprowadzał do szału. Chciałam stamtąd zniknąć… Miałam gdzieś dowody… Jak im miałam udowodnić, coś co było do połowy zełgane? I tu odpowiedź spłynęła na mnie w postaci Nobu. Zbliżył się do mnie powoli, a nasze twarze były naprzeciwko siebie. Poczułam jego ciepły oddech omiatający moją szyję. Jego niebieskie oczy wpatrywały się we mnie dając znak, o tym co zamierza właśnie zrobić. I zrobił to… Nasze usta zetknęły się w pocałunku… Pocałunku dwóch kochanków. Poczułam się przez moment jakbym zdradzała Michaela, jednak to uczucie szybko wyparowało. Przecież nie jestem z nim teraz… Serce biło mi jak szalone, a fala przyjemnego ciepła rozniosła się po moim ciele. Wszyscy wpatrywali się w nas z osłupieniem, a paparazzi cykali mnóstwo zdjęć. Gdy wreszcie zakończyliśmy ten niespodziewany pocałunek, stałam przez kilka sekund w kompletnym szoku. Boże coś ty zrobił Nobu…

- Ojej…- Wydusiłam z siebie głupio, a on uśmiechnął się do mnie po czym złapał za rękę i pociągnął za sobą, rzucając reporterom na do widzenia:

- Koniec przedstawienia. A lepszego dowodu nie dostaniecie.- Wszyscy osłupieli i gapili się na nas gdy wbiegaliśmy do budynku. Jego ciepła ręka ściskała moją dłoń, a w głowie miałam jeden istny mętlik. Weszliśmy do mieszkania, a ja szybkim ruchem zamknęłam drzwi za sobą. Oparłam się o nie bezwładnie, a on stał naprzeciwko mnie. Co ja mam zrobić? On mnie pocałował, powiedział całemu światu, że jesteśmy parą… Cała ta sprawa zrobiła się jeszcze bardziej pogmatwana niż przedtem. Brook kłamie, że nie kłamała, oraz kłamie że to ja jestem wszystkiemu winna. Nobu kłamie, że jesteśmy parą by ratować mój tyłek… Podsumowując wszystko jest jednym wielkim kłamstwem.

- Nobu…- Zaczęłam dość głupio i bardzo przewidywalnie. Mój głos nie był pewny, ani silny przez co zdawałam się być poddenerwowana. Być może i byłam…- Może i załatwiliśmy jeden problem… ale jakim kosztem!

- Jakim?- Podniósł nieznacznie głos niezauważalnie zbliżając się do mnie. Westchnęłam ciężko i mimowolnie oblizałam usta.

- Przecież… Tak nie można.

- A można gadać takie głupoty? Można oskarżać kogoś o takie rzeczy? Przecież ona powiedziała, że to przez nią straciłaś dziecko.- Odparł stanowczo, ale zarazem delikatnie i opiekuńczo. Nawet nie zauważyłam, jak po krótkiej chwili stał ze mną twarzą w twarz, a moje serce biło jak szalone. Co ja miałam zrobić? Odepchnąć go i zranić jego delikatne serce, czy może zignorować uczucia jakie żywię do Michaela i pozwolić ponieść się chwili? Każde rozwiązanie ponosi za sobą jakieś konsekwencje, które nie wyjdą nikomu na dobre.- Nie mogłem stać z boku i pozwalać im tak cię oczerniać… Widziałem jak się boisz, jak nie wiesz co masz zrobić. Twoje dłonie drżały, a oczy pełne były strachu.- Wyszeptał omiatając mnie swoim zapachem. Spuściłam głowę nie umiejąc patrzeć mu w oczy… Ta chwila naprawdę pod wieloma względami była magiczna i niepowtarzalna. To co czułam w takich momentach przy Michaelu, różniło się tym co czuję teraz. A co ja tak właściwie czułam? Ciepły i rozluźniający spokój rozlewał się po moim ciele, a umysł płatał nieznośne figle. Podsuwał złośliwie pierwsze lepsze rozwiązanie…. Jego palce musnęły mojej brody zmuszając bym na niego spojrzała. Para niebieskich oczów wpatrywała się we mnie lekko drżąc. Pocałuj go… Jakiś głos podsunął mi to bezwstydnie, a ja aż zadrżałam z przejęcia. Czy to ma się tak skończyć?- Ashley wiesz, że będę na Ciebie czekał tak długo jak to będzie potrzebne. Może nie przemyślałem tego co zrobiłem lecz… Nie żałuje niczgo. Nawet nie wiesz jak cholernie dobrze mi było, gdy mogłem poczuć słodki smak twoich ust.

- Ja nie wiem… Ja nic już nie wiem, to wszystko dzieje się zbyt szybko…- Powtarzałam, kręcąc niespokojnie głową, czując jak do oczu napływają mi łzy. Nie umiem teraz zdecydować. Nie potrafię postawić na jednej szali uczucie do Nobu i uczucie do Michaela. Jego palce znów delikatnie otarły się o moją skórę.

- Spokojnie…- Szepnął a nasze twarze były tak blisko. Centymetry dzieliły nasze usta, a spojrzenia splatały się w niezbadanym spojrzeniu. Klamka wbijała mi się pod żebra, a plecy stabilnie opierały się o drzwi. Mam ulec tej chwili? Pocałuj go… Znów ten sam głosik co poprzednio zabrzmiał w mojej głowie.

- I co teraz?- Mruknęłam ochrypłym głosem, a kąciki jego smukłych ust wygięły się do góry, w dość wymownym uśmieszku.

- Właśnie i co teraz?- Nagle z odmętu tej sytuacji obudził nas poważny i niezadowolony głos Michaela. Stanął swobodnie opierając się o futrynę. Splótł swoje ręce na piersi i patrzył się na nas przenikliwym wzrokiem. Moje serce przyśpieszyło niemal do granic możliwości. Jasne niech los mi jeszcze dokopie… Mam nadzieję, że nie zaczną się teraz bić.

- Michael…- Mruknęłam cicho pod nosem wyglądając zza ramion Nobu. Atmosfera wyraźnie się zagęściła… Nobu stał tak jak stał możliwie najbliżej mnie, odwrócony twarzą do mnie. Jego głowa lekko opadała w dół, a Michael wiercił w jego plecach dziurę. Stałam osłupiała nie mogąc uwierzyć jak mogłam dać się wciągnąć w taką sytuację… Oddychałam nerwowo, durnie przyglądając się im obojgu… Ja a pomiędzy mną dwaj mężczyźni… i obaj kochają mnie jak wariaci.

. . . A ja którego tak naprawdę kocham?



niedziela, 10 października 2010

*******

- Ale przyjemnie…- Wyszeptałam cichutko by nie zburzyć magii wieczoru.

- Uwielbiam z Tobą przebywać. Powiedz, co Ty robisz, że tak na mnie działasz?!- Zapytał, przytulając się do mnie i całując czule w czoło.

- No wiesz… Myję się, jem, od czasu do czasu się uczeszę, ubiorę coś ładnego, a no i obowiązkowo szeroki uśmiech. A po za tym nic!- Odrzekłam, przekomicznie i podeszłam do okna. Była piękna, gwieździsta noc. Aż zapraszałaby wyjść na zewnątrz.- Choć pójdziemy na spacer!

- Już się nie boisz ciemności?- Powiedział zalotnie, podchodząc do mnie. Dobrze znał każdą moją słabość, skutecznie starając się by te owe słabości nie przeszkadzały mi zbytnio w życiu.

- Przy tobie się niczego nie boję…

- No to idziemy.- Uśmiechnął się szeroko i pomógł mi założyć sweter. Szliśmy bardzo nastrojową alejką w parku. Zapach romantyczności i tej pięknej nocy unosił się w powietrzu. Czuło się tą magię, czary, które sprawiają, że to, co się dzieje jest wyjątkowe, a zapewniam was, że takie było. Nastroju dodawały piękne lampy, oświetlające naszą drogę. Byłam pewna, że tego wieczory nic nie może zniszczyć, byłam pewna, że do końca będziemy szczęśliwi, bez zmartwień i jakichkolwiek kłopotów. Szłam w objęciach wspaniałego faceta, pełna pozytywnych emocji.- Podoba Ci się?- Zapytał uśmiechając się tak jak tylko to on potrafił.

- I to jeszcze jak! Wspaniałe uwieńczenie przepysznej kolacji…- Zaintonowałam wypowiedź w wesołą melodyjkę. Nie poznawałam siebie… Może, dlatego że byłam szczęśliwa, co wcześniej bardzo rzadko się zdarzało. Nagle w oddali można było usłyszeć głośny śmiech trójki, raczej mało sympatycznych gości.

- Oooo…, kogo ja tu widzę!- Orzekł znajomy głos. To był Rocky, ostatnia osoba, jaką chciałabym dzisiaj i w ogóle kiedykolwiek spotkać. Owy osobnik zbliżył się do mnie niebezpiecznie.- Marzyłem o tobie, co noc…

- Spadaj! Dostałeś kasę, więc czego jeszcze chcesz ode mnie!?- Krzyknęłam starając się jak najbardziej robić groźną minę.

- Chłopacy! Maleńka nadal jest taka niegrzeczna. Widzisz jakoś nie zapomniałem jak mnie potraktowałaś. Czas się zrehabilitować!- Wyszeptał ohydnie i złapał mnie za rękę. Michael od razu próbował zainterweniować, ale reszta towarzystwa skutecznie się nim zajęła. Trzymali go w górze za ramiona. Nic nie mógł zrobić, mógł się tylko patrzeć.

- Jak jej coś zrobisz to nie ręczę za siebie!- Krzyczał, starając się uwolnić z ich uścisków.

- Tak!? A co mi zrobisz?!- Podszedł do niego i uderzył go w brzuch.

- Nieeeee!!!- Wrzeszczałam by ktoś usłyszał i nam pomógł. Rocky zbliżył się do mnie i złapał mnie w mocny uścisk.

- Ciii… Laleczko nie denerwuj się tak… Już się tobą zajmuję!- Jego ręka zaczęła mnie obłapiać, próbował mnie też całować. Płakałam, krzyczałam, starałam się wyrwać nic nie pomagało.- A teraz pójdziemy w bardziej ustronne miejsce, żeby się zabawić…

- Nigdzie z Tobą nie idę!- Powiedziałam mu prosto w twarz. On jednak mnie nie słuchał i tylko śmiejąc się przeraźliwie, ciągnął mnie w bliżej nieznane miejsce. Nie mogłam zostawić Michael, ale też nie mogłam pozwolić by ten oblech mi coś zrobił. Musiałam coś zrobić. Ostatnim razem poskutkował cios między nogi, więc i tym razem musiałam zdać się na to. Nie byłam pewna, czy to podziała, lecz to była ostatnia deska ratunku. Gdy tylko nadarzyła się okazja z całej siły kopnęłam go w kroczę. Złapał się gwałtownie za klejnoty, a ja wrzeszcząc zaczęłam przednim uciekać. Niestety szybko się pozbierał, bo zaczął mnie gonić. Starałam się jak mogłam, ale on był szybszy. Dorwał mnie i złapał mocno za włosy.- Ty suko! Znów to zrobiłaś. Pożałujesz tego!!!

- Czego chcesz ode mnie!!!!- Wrzeszczałam przez łzy. Nigdy nie pomyślałabym, że spotka mnie coś tak strasznego. Czułam, że to mój koniec, że z tego już się nie pozbieram.

- Teraz pożałujesz…- Odrzekł mi prosto w twarz i wyciągnął nóż.

- Nie proszę Cię, nie…- Błagałam go przez łzy, on tylko śmiał się diabolicznie.

- Zostaw ją!!!- Krzyczał Mike, nadal wyrywając się z uścisków reszty zbirów.

- Żegnaj…- Nachylił się i wyszeptał mi do ucha, po czym wbił mi nóż.

- Ach…- Wydałam z siebie tchnienie i poczułam jak zimne ostrze przenika mnie na wskroś. Rocky puścił mnie na ziemię i krzyknął coś do swoich kolesi. Po paru sekundach już ich nie było. Jeszcze byłam przytomna, podbiegł szybko do mnie Michael i wziął mnie w ramiona. Wyjął komórkę i zadzwonił po pogotowie.

- Szybko! Potrzebna karetka. Dziewczyna dźgnięta nożem…- Mówił coś do słuchawki, a ja powoli traciłam świadomość. Czułam się jakby ktoś wysysał ze mnie siły.- Kochanie… Nie zasypiaj, patrz na mnie…- Powtarzał w kółko, a ja starałam się spełnić jego prośbę. Moje powieki były coraz cięższe. Podniosłam rękę i dotknęłam miejsce, gdzie wbity był nóż. Uniosłam ją na wysokość moich oczu i ujrzałam krew. Mnóstwo krwi…

- Michael…- Wyszeptałam resztką sił.- Zawsze Cię będę kochać… Zawsze…

- Nie, Roma! Nie! Nie żegnaj się ze mną! Nie możesz mnie zostawić samego…- Mówił coś jeszcze widziałam, że płakał.- Ja też Cię kocham… Nie zostawiaj mnie…- Wtulał się w moje ciało, spojrzawszy na swoją rękę ujrzał krew. Czułam jego objęcie i bliskość, ale nie miałam już siły walczyć. Popłynęły mi łzy po policzkach. Odpłynęłam…

r

Zapowiada się wielki finał opowieści. Mam nadzieję, że ciekawi was, co się stanie dalej z Romą. Czy przeżyję? Jak ułoży się jej życie, o ile jeszcze jakieś ją czeka? Wszystkiego dowiedzie się w finałowych częściach. Zapraszam do czytania i komentowania! Proszę piszcie, co o tym wszystkim myślicie!;);););)

avatar Dodaj do ulubonych Sblogi.pl - ranking blogów - toplista blogow Fajne blogi .::Blogi nastolatek::. Strony z Michaelem Jacksonem ! <3 Najlepsze Blogi michaeljackson.pl Create your own banner at mybannermaker.com!
Make your own banner at MyBannerMaker.com! Zareklamuj bloga! Blogowisko.org @@@@@@@@@@@@@@@@@
SUBskrypcj@
NOWA CZĘŚĆ OPOWIADANIA

Twój email



dowiedz się więcej >>